Niewydolność serca: problem nie rozwiązany przed kardiologię
 
Luiza Jakubiak/rynekaptek.pl 07-09-2010, 14:47
Jeśli mamy problem z wejściem na szóste piętro bez zatrzymywania, a wchodzeniu towarzyszą duszności, może być to objaw niewydolności serca.
– Niewydolność serca to nie przypadłość 80-letniego staruszka. Obraz przeciętnego Polaka chorego na niewydolność serca to 66-letni mężczyzna (4 lata młodszy od innych Europejczyków), od kilkunastu lat leczący się na nadciśnienie tętnicze (zazwyczaj nieregularnie), nie mający jeszcze zawału serca, nie przebywający jeszcze nigdy w szpitalu, który ma problem z wejściem na drugie piętro bez zatrzymania, ciśnienie 130/85 i tętno 80 uderzeń na minutę – opisał prof. Jarosław Drożdż, prezes Sekcji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, podczas prezentacji wyników badania SHIFT (Warszawa, 7 września 2010r.).

Narastająca epidemia

Niewydolność serca dotyka 5,2 mln osób w USA, 15 mln w Europie i około miliona Polaków. I wykazuje tendencję rosnącą.

– Według danych z raportu Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego z 2010 roku, w ciągu ostatnich 10 lat nastąpił spadek liczby wykonywanych angioplastyk, zawałów serca i przypadków choroby niedokrwiennej serca. Jednak te same dane wskazują na wzrost liczby pacjentów z niewydolnością serca – zacytował prof. Drożdż.

Przytaczył także dane o śmiertelności z powodu niewydolności serca, która jest dwukrotnie wyższa niż w raku sutka i raku pęcherza moczowego oraz wyższa niż w raku prostaty i podobna do śmiertelności w raku jelita grubego.

Kardiolodzy mówią wręcz o narastającej epidemii niewydolności serca, związanej z postępem w kardiologii – chorzy żyją coraz dłużej, ale z uszkodzonym sercem. Przybywa więc pacjentów z niewydolnością serca, która jest końcowym etapem chorób serca. Na razie kardiologia nie radzi sobie z tym problemem.

Badanie SHIFT
Specjaliści zapowiadają poprawę sytuacji chorych, powołując się na wyniki badania SHIFT (Systolic Heart Failure Treatment with the If Inhibitor Ivabradine Trial), prezentowane podczas tegorocznego kongresu Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Sztokholmie.

– SHIFT to dotychczas największe badanie niewydolności serca, w którym wzięło udział ponad 6,5 tys. chorych (w tym kilkuset pacjentów polskich). Badanie testowało atrakcyjną hipotezę: czy obniżenie częstości rytmu serca poprawi rokowanie chorego z niewydolnością serca – wyjaśnił prof. Piotr Ponikowski, prezydent Asocjacji Niewydolności Serca Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

W badaniu wzięli udział pacjenci z upośledzoną funkcją lewej komory, z objawami niewydolności serca, z częstością rytmu serca powyżej 70 uderzeń na minutę, którzy otrzymywali optymalne rekomendowane w zaleceniach leczenie kardiologiczne.

W przypadku ustalania punktów końcowych, autorzy badania wybrali dwa elementy historii naturalnej niewydolności serca: zgony z powodów sercowo-naczyniowych oraz hospitalizacje:

– Po ok. 2,5 roku trwania badania obserwowano statystycznie znamienną redukcję ryzyka zgonów z powodów sercowo-naczyniowych o prawie 20 procent. W międzyczasie obserwowano redukcję ryzyka hospitalizacji o 26 procent z powodu niewydolności serca. Obserwowoano także redukcję ryzyka zgonów o 26 procent.

Zdaniem profesora Ponikowskiego, problem hospitalizacji z powodu niewydolności serca jest fundamentalnym: – Po pierwsze, z powodu jakości życia chorego i konieczności częstych wizyt w szpitalu. Po drugie, jest to element najbardziej obciążający leczenie pacjentów z niewydolnością serca. Po trzecie, hospitalizacja z powodu niewydolności serca jest najważniejszym czynnikiem złego rokowania, który przekłada się na dramatyczne zwiększenie śmiertelności.

– W tym badaniu udowodniono prospektywnie, że istnieje związek między akcją serca a występowaniem zgonu i hospitalizacji. Każdy wzrost akcji serca o jedno uderzenie zwiększał ryzyko zgonu o kilka procent – dodał prof. Ponikowski.

Podsumowanie
Podstawowymi wnioskami z badania SHIFT jest ustalenie, że wysoka częstość rytmu serca u chorego z niewydolnością serca zawsze przewiduje złe rokowania.

Dołączenie iwabradyny do standardowego leczenia zmniejsza istotnie śmiertelność i hospitalizację z powodu niewydolności serca. Leczenie jest bezpieczne i dobrze tolerowane.

Lek obecnie nie jest refundowany w Polsce. – Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, razem z konsultanetm krajowym będzie musiało podjąć działania, by zwiększyć dostępność do leku w Polsce – ocenia profesor Ponikowski.

Iwabradyna została usunięta z listy leków refundowanych w 2009 roku, po ponad rocznej dyskusji, podczas której podnoszono niejasne okoliczności wpisania leku na listę refundacyjną.

  • Zobacz także
  • Polecamy
  • Komentarze
  • KOMENTARZE (0)


Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.