Apteka Rektorska w Zamościu: cztery stulecia tradycji
 
Luiza Jakubiak/rynekaptek.pl 28-12-2009, 06:21
Nie ma bodaj w kraju drugiej apteki, która może poszczycić taką historią. Jej właścicielami były osoby zaangażowane w tworzenie systemu aptecznego, organizacji i zarządzania aptekami. Wiadomo, że w tej aptece już w XIX wieku pracowali farmaceuci zajmujący się ściganiem produktów sfałszowanych. A na przełomie stuleci - zwolennicy tworzenia spółdzielni prowadzących hurtowe zaopatrzenie aptek i składów aptecznych. Jeden z ówczesnych właścicieli był zwolennikiem powstawania "na prowincji" małych laboratoriów analitycznych prowadzonych przez aptekarzy.

Do apteki wchodzi się przez renesansowy rzeźbiony portal wejściowy, zdobiący piętrową kamienicę, która powstała w miejsce drewnianej zabudowy w zamojskim Rynku Wielkim w 1616 roku. Kamienicę wystawił Szymon Piechowicz, rektor Akademii Zamojskiej. W jego posiadaniu była do 1651 roku. Potem znalazła się w rękach jego dalszej rodziny. Przez wieki zmieniali się kolejni właściele, ale niezmiennie od 400 lat jedno z pomieszczeń tej narożnej kamienicy, usytuowanej we wschodniej pierzei Rynku Wielkiego, jest użytkowane jako apteka.

W 1842 roku została ona sprzedana Janowi Kłossowskiem i pozostała w rękach tej aptekarskiej rodziny do XX wieku. Kolejni właściciele dbali, by interes kwitł bez przeszkód. Kiedy prowadził aptekę Karol Kłossowski, brat stryjeczny Jana, była to jedyna prywatna apteka w mieście. W latach 60-tych XIX wieku potencjalny konkurent, „prowizor farmacji" Ludwik Szydoczyński wystąpił o pozwolnienie na otwarcie drugiej apteki, na co Karol Kłossowski nie wyrażał zgody.

Monopol i konkurencja
Szydoczyński przedstawił władzom petycję mieszkańców zaopatrzoną w kilkaset podpisów (popierali go głównie mieszkańcy Nowej Osady, pragnący mieć aptekę na miejscu) i deklarację, że apteka Kłossowskiego nie zaspokaja potrzeb ludności. Po dokładnym zbadaniu całej sprawy okazało się jednak, że dwie apteki czekałoby nieuchronne bankructwo, a Karol Kłossowski pracował jak należy. Z tego powodu Ludwik Szydoczyński nie otrzymał zezwolenia.

Jednak jak podają akta z 1869 roku, w Zamościu na Nowej Osadzie istniała już wówczas druga prywatna apteka, konkurencyjna dla apteki Kłossowskiego. Właścicielem jej był niejaki Kaczorowski. Starał się on m.in. o możliwość dostarczania leków do szpitala św. Łazarza, jednakże Rada Szczegółowa Opiekuńcza tego szpitala zdecydowała, że będzie nadal pobierała leki z apteki Kłossowskiego.

Apteka, laboratorium, pracownia analityczna….
Właścicielami zamojskiej apteki były osoby zaangażowane w tworzenie systemu aptecznego, organizacji i zarządzania aptekami. Okazuje się także, że tropienie podrobionych produktów leczniczych ma długie tradycje. Już ówcześni farmaceuci zajęci byli ściganiem produktów sfałszowanych.

Kolejny z właścicieli apteki, Zdzisław Kłossowski, syn Karola, był mocno zaangażowany w podnoszenie wiedzy farmaceutów z zakresu analizy chemicznej. W mieszkaniu nad apteką zorganizował laboratorium chemiczne do badania środków spożywczych, pod nazwą Stacja Higieniczna Miejska. Do analizy oddawane były produkty spożywcze, woda ze studzienek miejskich, niektóre analizy lekarskie, np. moczu. Była to jedna z pierwszych pracowni analitycznych, jakie powstały przy aptekach w Królestwie Polskim.

Z takim samym zaangażowaniem ścigał zafałszowane produkty spożywcze. Postulował zresztą, by ich oceną zajmował się farmaceuta-aptekarz, odpowiednio przygotowany, co wymaga wprowadzenia „do programu studiów uniwersyteckich – wzorem państw zachodnich – chemii materiałów spożywczych“.

Widać przy tym profesjonalizm podejścia, kiedy Karol Kłossowski pisał w magazynie „Zdrowie" nr 6 z 1903 roku: „Wprawdzie w ostatnich czasach powstały laboratorya analityczne przy niektórych aptekach warszawskich, są to jednak rzeczy nowe, przytem urządzone na większą skalę i prowadzone przez biegłych specyalistów. Dla nas laboratorya takie są za skomplikowane i wymagające dużego nakładu, na co pozwolić sobie nie może przeciętny aptekarz na prowincyi…."

Był też zwolennikiem tworzenia spółdzieli zajmujących się hurtowym zaopatrzeniem aptek i składów aptecznych.

Teraz Rektorska
Po śmierci Karola Kłossowskiego, apteka pozostawała w rękach członków rodziny, potem została wydzierżawiona Feliksowi Łaganowskiemu, który prowadził ją do czasu upaństwowienia w 1951 roku. Od tej pory, o tym, kto ma kierować apteką decydował Lubelski Zarząd Aptek. Wpierw był to Bolesław Rymgayłło, który ocalił aptekę przed likwidacją w 1954 roku, a od 1970 roku Władysław Romanowicz.

 Za jego kierownictwa, apteka przeszła gruntowny remont, również dzięki jego staraniom doszło do nadania aptece nazwy Rektorska, dla uczczenia pamięci jej założyciela, Szymona Piechowicza.

Od kilku tygodni nowym kierownikiem apteki jest Marzena Gontarz-Otłowska.


W tekście wykorzystano fragmenty książki Andrzeja Wróbla, Apteka Rektorska w Zamościu. Łódź 2007.

  • Zobacz także
  • Polecamy
  • beinnaexcindy 2011-03-25 22:41:54
    Знаю где есть хорошие проститутки Киева. Адрес дам в личку.
  • maxxxmagician 2010-11-13 02:54:59
    :)