Avastin kontra Lucentis - spór o podanie poza wskazaniami czy o „dawkę biznesową”
Luiza Jakubiak/rynekaptek.pl 18-03-2009, 16:45
Na liście świadczeń szpitalnych w okulistyce realizowanych w leczeniu zwyrodnienia plamki żółtej (AMD), Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadził niedawno korektę. Opisując lek finansowany w ramach tej procedury płatnik określił jego skład chemiczny, ale - inaczej niż wcześniej - nie podał nazwy.
Profesor zaprzecza, by podanie leku odbywało się bez wiedzy i zgody pacjenta: - Poza informacją ustną wyjaśniającą jak należy rozumieć termin podanie leku „poza wskazaniami“, pacjent zawsze podpisuje świadomą zgodę na leczenie Avastinem. W klinice pacjent ma do wyboru także terapię trzy razy droższym Lucentisem. Ponieważ kuracja wymaga średnio 4 iniekcji, trudno się dziwić, że 95 proc. pacjentów wybiera leczenie, które jest w stanie sfinansować – dodaje profesor Niżankowska.

Według instrukcji, czyli do zlewu
Zdaniem prezes Małgorzaty Pacholec, cena Avastinu jest tak niska, bo jego dawka jest dzielona na mniejsze porcje. A to stwarza zagrożenie zanieczyszczenia produktu.

Prof. Maria Hanna Niżankowska twierdzi, że dzielenie leku na porcje zawierające dawkę okulistyczną jest wykonywane w dniu operacji. Klinika zapewnia także zachowanie zasad aseptyki przy podziale, polegających na „jednorazowym wkłuciu do oryginalnej fiolki igły iniekcyjnej, przez którą pobiera się kolejne porcje leku do mikrostrzykawek insulinówek. Każda z nich zostaje natychmiast zamknięta w oddzielnym sterylnym opakowaniu i odłożona do momentu operacji".

Zresztą podobna metoda podania jest stosowana przy iniekcji Lucentisem.

- W charakterystyce produktu, wytwórca Lucentisu podaje instrukcję postępowania: z ampułki o pojemności 0,23 ml należy pobrać całą zawartość leku do dołączonej do opakowania strzykawki o pojemności 1 ml, następnie wypchnąć tłok strzykawki do momentu, gdy jego końcówka zrówna się z linią oznaczoną 0,05 ml. Strzykawka jest gotowa do podania, ale lek który kosztuje kilka tysięcy, w prawie trzech czwartych jest wylewany - wyjaśnia Robert Bugaj, dyrektor ds. medycznych oddziału NFZ w Rzeszowie.

Producent Lucentisu nie dopuszcza bowiem w charakterystyce produktu podziału leku na dawki.

- Mamy informacje, że niektóre szpitale umawiają na zabieg trzech pacjentów w tym samym czasie i podają im lek z tej jednej ampułki. Ale inne, chcąc się ściśle trzymać zaleceń producenta, większość płynu wylewają - dodaje dyrektor Bugaj.

Dlatego rzeszowski płatnik podnosi kwestię pakowania Lucentisu w postaci jednorazowych strzykawek wystarczających na jednorazowe podanie do gałki ocznej.

  • Polecamy

  • Prawdziwy gość 2013-04-02 16:16:32
    Witam Państwa. Wklejam wiadomość na czyjąś prośbę:

    "Proszę Państwa wzorem wielu krajów cywilizowanego świata zamierzamy podjąć walkę o niezależność zawodu farmaceuty. Docierają do nas liczne sygnały od zastraszanych pracowników, którzy zmuszani są w obliczu groźby utraty pracy do polecania Pacjentom produktów nie pod kątem działania klinicznego, ale pod kątem osiąganego zysku lub poniesionych potencjalnych strat przez pracodawcę. Przeprowadziliśmy wstępny sondaż wśród przypadkowo napotkanych przechodniów na ulicy. Uświadomieni, reagowali oburzeniem, przerażeniem i zwątpieniem na takie praktyki deklarując, że nigdy więcej takiej apteki by nie odwiedzili. Posiadamy też wiele opinii dobrych kancelarii i realnie ocenioną szansę na wygraną w tej walce. Uruchamiamy zatem mail, gdzie anonimowo możecie Państwo przekazywać korespondencję (wiadomości e-mail) z Państwa firm, w której przymusza się personel fachowy do wydawania/polecania preparatów konkretnego producenta. Oto adres: zastraszani@gmail.com

    Po wysłaniu nam maila przypominamy o opróżnieniu folderu wysłane i folderu kosz.

    Z poważaniem: Anonimowi

    P. S. Przypominamy, że w wielu krajach wywieranie nacisku na osobę wydającą lek w kwestii wydania preparatu określonego producenta bądź wydania preparatu z określoną substancją leczniczą jest wysoce karalne.

    Materiały z zachowaniem szczególnej anonimowości po zbiórce zostaną przekazane odpowiednim organom w tym samorządowi zawodowemu, ale i nie tylko oraz jednej ze stacji reprezentującej środki masowego przekazu w celu wykonania reportażu.""
  • prześmiewca 2013-03-30 14:31:33
    Wtedy by się okazało, że połowa techników nie jest w stanie obsługiwać pacjentów :) Bo nie znają substancji czynnych i nie wiedzą, na co konkretnie one działają :)
  • Wallander (d. Kolo) 2013-03-29 11:59:34
    Dokładnie to samo kiedyś pisałem Ja bym zakazał dodatkowo stosowania nazw sugerujących wskazania - Antigrip, Extragrip, Gripstop, Zatoki, Migren, Na ból czegośtam, Allergy itp bo dla pacjenta jest to pierwsze i niestety zwykle najważniejsze źródło informacji (nie no nie mam kataru ani kaszlu ale wezmę gripex bo nie chcę się rozchorować i theraflu zatoki bo to może być od tego i może acatar jakby się jednak katar pojawił). Oczywiście rola farmaceuty w tym, żeby to pacjentowi wybić z głowy ale, po pierwsze, zwykle jak na pudełku pisze to i farmaceuta ma niewiele do gadania a po drugie, pacjent może mieć już to wszystko w domu bo kolekcjonował miesiącami i wtedy w ogóle się do farmaceuty nie zwróci.

POLECAMY W SERWISACH

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.
  • Serwisy i wydawnictwa o budowie i urządzaniu domu.