Epidemia EHEC: znowu winne kiełki

FARMAKOTERAPIA

Autor: Robert Gontarek/rynekaptek.pl   17-06-2011, 06:14

Epidemia EHEC: znowu winne kiełki

Pierwsze zakażenia bakterią E. coli zanotowano w Niemczech na początku maja. Informacje o zagrożeniu zostały upublicznione dopiero pod koniec miesiąca, gdy nastąpił znaczny wzrost liczby zachorowań. Zrozumiałe są przy tym trudności w poszukiwaniu źródła zakażenia oraz fakt, że nie od razu udało się zlokalizować je prawidłowo - przekonują eksperci z Państwowego Zakładu Higieny.

Według prof. Andrzeja Zielińskiego, do niedawna krajowego konsultanta ds. epidemiologii, Niemcy notują rocznie ok. 1000 przypadków występowania enterokrwotocznych szczepów E.coli (EHEC) oraz ok. 60 przypadków zespołu hemolityczno-mocznicowego.

– Dla nich ten rodzaj zagrożenia to nic nowego. Jednak w maju nastąpił dość szybki wzrost liczby zachorowań. Należało jak najszybciej zidentyfikować ich źródło, niestety zachorowania wystąpiły niemal jednocześnie w kilku landach północnych Niemiec. Gdyby podejrzenie od razu dało się skierować w jedno miejsce, np. konkretną restaurację, wyniki byłyby dostępne już na drugi dzień – przekonuje ekspert.

Winne kiełki
O epidemii świat dowiedział się dopiero 24 maja. Po ponad dwóch tygodniach intensywnego śledztwa ostatecznie źródłem zakażenia okazały się kiełki fasoli. Restauratorzy dodają je m.in. do sałatek. A ponieważ to właśnie o ich spożywaniu informowało wielu pacjentów, pierwsze podejrzenia skierowano ku plantacjom warzyw. – Za najbardziej problematyczne można uznać nie to, jak późno Niemcy poinformowali wszystkich o sprawie zakażeń, ale że wskazując jako źródło hiszpańskie ogórki, zrobili to bez należytego sprawdzenia swoich podejrzeń – uważa dr Jolanta Szych.

- Wiadomo, że epidemia EHEC, do której doszło w 1996 roku w Japonii, miała swoje źródło w kiełkach. Dlaczego Niemcy od razu nie poszli tym tropem? Otóż brano pod uwagę taką ewentualność, ale problem w tym, że tylko 28% przepytywanych przez lekarzy pacjentów informowało o spożywaniu kiełków. Zdecydowanie więcej chorych wskazywało na surowe warzywa, bo jako klienci restauracji łatwo identyfikowali je w sałatkach – przekonuje prof. Andrzej Zieliński.

Pod koniec maja, w szczytowym okresie zachorowalności, przez kilka dni notowano ok. 60 nowych przypadków dziennie. Potem bardzo szybko liczba ta została zredukowana. – Nawet jeśli pierwotna identyfikacja źródła była błędna, Niemcy sami zmniejszyli zagrożenie, bo natychmiast zrezygnowali z jedzenia „podejrzanych” potraw, do których nieświadomi restauratorzy dodawali zakażone kiełki – dodaje profesor.  
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z FARMACJĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekaptek.pl prosto na Twój e-mail

Rynek Aptek: polub nas na Facebooku

Rynek Aptek: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

OSTATNIO KOMENTOWANE

POLECAMY W PORTALACH