Kolejne oszustwo: badanie żywej kropli krwi

FARMAKOTERAPIA

Autor: wp.pl/ rynekaptek.pl   26-07-2017, 09:24

Kolejne oszustwo: badanie żywej kropli krwi Analiza żywej kropli krwi jest popularna nie tylko w Polsce. Od kilku lat furorę robi także zagranicą

Drożdżaki we krwi i bardzo zakwaszony organizm - taką tezę stawiają często osoby wykonujące badanie "żywej kropli krwi". Za to modne badanie kasują 150 zł. Potem odsyłają po zakup "preparatów chińskich". Za jedyne 85 zł za opakowanie.

Dziennikarka portalu wp.pl postanowiła przetestować to badanie na własnej krwi. "Diagnosta" pobrał krew i stwierdził obecność grzybów oraz zakwaszenie organizmu.

Na pytanie, jak można wyeliminować drożdżaki, kobieta usłyszała: "Polecam preparaty chińskie. Proszę zadzwonić do kliniki medycyny chińskiej, powołać się na mnie i kupić leki. Tylko proszę zapytać o te spod lady, a nie te kierowane na rynek europejski. Przydałby się też posiew z gardła lub posiew krwi, ale proszę wyszukać przyjazne laboratorium. Tym medycznym niech pani nie ufa".

- Sprawdziłam preparat, jaki polecił mi specjalista. Jedno opakowanie kosztuje 85 zł. A ja miałam przyjąć ich sześć - opowiada dziennikarka.

Jednak zamiast kupować chiński specyfik, poszła do Laboratorium Analitycznego Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej. Drożdżaków we krwi nie było.

Analiza żywej kropli krwi jest popularna nie tylko w Polsce. Od kilku lat furorę robi także zagranicą. Niestety, choć poddają się jej tysiące osób, jest przekrętem.

– Pod mikroskopem świetlnym, nawet w największym powiększeniu, nie jesteśmy w stanie zobaczyć tych wszystkich rzeczy, które rzekomo wykrywa analiza żywej kropli krwi. Powód jest prosty: w wielu przypadkach są widoczne tylko i wyłącznie po zabarwieniu specjalnymi odczynnikami – mówi Elżbieta Puacz, prezes Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych.

Czym więc są przypominające larwy kształty i plamy? – To tzw. artefakty, czyli mikroskopijnej wielkości elementy, które mogą świadczyć o tym, że szkiełko nie było jałowe i zaplątała się na nim nić z gazy, paproch, włos czy kurz. Podczas laboratoryjnych analiz nie bierze się ich pod uwagę. Twierdzenie więc, że zawinięty włos jest larwą jest bzdurą. Cykl rozwoju pasożytów nawet nie zahacza o krew. Lokują się one w wątrobie czy jelitach – wyjaśnia Elżbieta Puacz.

Więcej: https://portal.abczdrowie.pl/

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z FARMACJĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekaptek.pl prosto na Twój e-mail

Rynek Aptek: polub nas na Facebooku

Rynek Aptek: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

OSTATNIO KOMENTOWANE

POLECAMY W PORTALACH