Przeszczepy: sprzeciwy rodzin nadal częste

FARMAKOTERAPIA

Autor: gazeta.pl/rynekaptek.pl   23-09-2011, 16:25

Karteczki noszone w portfelach, informujące o chęci oddania po śmierci tkanek i narządów do przeszczepów, nie zawsze są honorowane przez lekarzy. Zgodnie z polskim prawem dawcą jest każda osoba, która za życia nie wyraziła takiego sprzeciwu. Jeśli jednak rodzina nie wyrazi zgody, lekarze respektują jej wolę.

Szpital, który prowadzi dawcę za każdym razem kontaktuje się z rodziną. - Jeśli ktoś kategorycznie nie wyraża zgody to oczywiście narządu nie pobieramy. Nikt nie chce się włóczyć po sądach, czy mieć nieprzyjemności. Oczywiście moglibyśmy się wybronić, ale przecież nie o to chodzi. - Mówi prof. Jerzy Sadowski, szef krakowskiej Klinki Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii UJ.

- Sprzeciw rodziny to wciąż główna przyczyna braku organów w Polsce - mówi Marian Tambor, dyrektor ds. lecznictwa w Szpitalu św. Anny w Miechowie. Nawet jeśli ktoś nosi przy sobie oświadczenie woli, nie decydujemy się na pobranie organu, bo rodzina za każdym razem się sprzeciwia. Nie chcemy tracić sił i środków na chodzenie po sądach. Powołaliśmy nawet pełnomocnika ds. przeszczepów, ale to nie przynosi efektów. Ludzie zazwyczaj nie chcą nawet tego tematu podejmować. Do tej pory udało nam się namówić zaledwie jedną osobę, która zgodziła się na pobranie organu od kogoś z rodziny - dodaje Tambor

W Polsce na milion osób czekających na przeszczep organu dawców jest zaledwie jedenastu. Mimo wielu prowadzonych kampanii, w każdym ośrodku transplantologii jest cała lista oczekujących na organy. - W naszej klinice liczba pacjentów czekających na przeszczep serca waha się między 50 a 70. W Polsce dochodzi do ogromnej liczby wypadków na drogach, więc potencjalnych dawców jest bardzo dużo, nie są oni jednak zgłaszani do przeszczepów a organów wciąż brakuje - mówi prof. Sadowski.

Problem brakujących do przeszczepów organów związany jest też z procedurami, które spełnić musi każdy szpital przygotowujący dawcę. - Tym większe są utrudnienia, im mniejsza placówka. Trzeba wykonać ogromną liczbę badań, których niektóre szpitale nie są w stanie u siebie przeprowadzić. Często karetki muszą jeździć po całym województwie, zawozić krew do szpitali referencyjnych. To ogromny wysiłek, dlatego tak niewiele szpitali decyduje się na zgłoszenie dawcy. - Mówi dr Karol Wierzbicki, kierownik zespołu przeszczepowego w Szpitalu Jana Pawła II w Krakowie.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z FARMACJĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekaptek.pl prosto na Twój e-mail

Rynek Aptek: polub nas na Facebooku

Rynek Aptek: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

OSTATNIO KOMENTOWANE

POLECAMY W PORTALACH