Szkolne błędy i zagadki w receptach lekarskich
Tomasz Dąbrowski/rynekaptek.pl 14-10-2011, 06:04
Niektóre propozycje lekarzy na wykonanie leków recepturowych stanowią dla farmaceutów nie lada wyzwanie. Najciekawsze przypadki są gromadzone w zakładach farmacji, a potem wydawane w formie skryptów dla aptekarzy.
Poprawna inaczej
- Nie od dziś wiadomo, że drobne uchybienie przy wypisywaniu leków urasta do rangi problemu. Tego typu recepta jest kwestionowana podczas kontroli przez NFZ, a farmaceuta nie otrzymuje zwrotu refundacji. Weryfikacji, czy Fundusz rzeczywiście ma rację, może dopiero dokonać sąd – opowiada dr Grzegorz Kucharewicz, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.
Najczęstsze niedostatki przy owych „nieidealnie” wypisanych receptach wiążą się z niepełnym adresem, kodem pocztowym, nieczytelnym odciskiem pieczątek nagłówkowej lub lekarza. – Właśnie przez sprawdzanie tym podobnych uchybień jest coraz więcej problemów – informuje Krzysztof Przystupa, wiceprezes NRA. - Gdzieś w tym wszystkim zagubił się chory. NFZ „ogarnie się” pewnie dopiero wtedy, kiedy ktoś z chorych poda go o to do sądu.
Co jednak gdy recepta jest poprawna pod względem formalnym lecz niezrozumiała? - Standardowy tok postępowania przewiduje telefon do lekarza, który powinien rozwiać wątpliwości. Bowiem tym razem na sąd naraziłby się aptekarz sprzedając niewłaściwy lek, który zaszkodziłby pacjentowi. Póki co procesy o to, że zdarzyły się pomyłki w aptekach, są sporadyczne – ocenia prezes Przystupa.
Wspólny problem
Inspiracją do napisania tego tekstu były komentarze farmaceutów do przykładowych, z życia wziętych recept na wykonanie leku, wypisanych przez lekarzy. Na ogół takie recepty zawierają „szkolne” błędy, z którymi aptekarz sobie poradzi. Ale czasem aptekarze wolą dmuchać na zimne i w trudniejszych przypadkach posiłkują się telefonicznymi konsultacjami z zakładami farmacji czy nawet dzwonią bezpośrednio do konkretnych pracowników naukowych.
- Niektóre z problematycznych recept można rozwiązać natychmiast. Ale nad innymi trzeba pomyśleć, zrobić próby, badania, ustalić stężenie. Dlatego czasami proszę o współpracę laboratoria w zakładach farmacji – mówi dr n. farm. Elwira Telejko, kierownik studium kształcenia podyplomowego na wydziale farmaceutycznym uniwersytetu medycznego w Białymstoku, konsultant krajowy ds. farmacji aptecznej.
I dodaje: - Często lekarze nie wiedzą, iż np. gotowy lek zawiera bardzo dużo (więcej niż leku działającego) substancji pomocniczych, które mogą wchodzić w interakcje. Staramy się więc rozwiązywać różne „zagadki” zawarte w spisach leków recepturowych. Potem takie przykłady opisujemy. Taka była geneza opracowania przez nas trzech skryptów wykorzystywanych m.in. przez naszych studentów i dla farmaceutów na specjalizacji.
Kursy rozwiewają wątpliwości
Dr Telejko nie ukrywa, że z uwagi na fakt, iż każda recepta jest inna, białostockie skrypty siłą rzeczy zawierają jedynie wskazówki, jak podejść do tego typu trudności. Ale na tym w Białymstoku nie poprzestają:
- Piszemy do zakładu farmacji instrukcje albo opisujemy w naszych czasopismach dostępnych dla farmaceutów (choćby w docierającej do aptek „Farmacji Polskiej”), jak rozwiązać daną sprawę – wyjaśnia dr Telejko.
Białostocki zakład farmacji opracował również 15-godzinny kurs z receptury dla farmaceutów. Korzystają z niego farmaceuci z innych regionów kraju. Jednym z beneficjentów byli m.in. pracownicy łódzkich aptek należących do sieci Dbam o Zdrowie.











