Z historii farmacji: od leku na astmę do symbolu narodowego
Wojciech Ślusarczyk/rynekaptek.pl 01-09-2010, 10:15
Historia zna przypadki dawnych leków, które choć zostały wycofane z lecznictwa, zrobiły karierę poza branżą medyczną. Najlepszym tego przykładem jest coca-cola, która pierwotnie miała być lekiem na ból głowy i ospałość, obecnie stanowi zaś ikonę masowej konsumpcji.
Podobnie było też z naftą – łukasiewiczowskim oleum petrae album – którą początkowo próbowano sprzedawać w aptekach, jako środek przeciw liszajom i pasożytom układu pokarmowego.

Z jednej strony działo się tak z powodu postępu w dziedzinie farmacji, która wykazywała szkodliwość danej substancji lub pozwalała na wynalezienie środków doskonalszych. Z drugiej strony, dzięki swym pozaleczniczym walorom, takim jak smak, aromat, czy wydajność, wycofywane z aptek specyfiki, zdobywały niekiedy ogromną popularność na rynku spożywczym lub technicznym.

Do tej grupy możemy zaliczyć także goździkowe papierosy. Obecnie są one traktowane niemal jak indonezyjski symbol narodowy, a pierwotnie miały leczyć astmę...

Haji Jamahri chorował na astmę
W 1880 r., chory na astmę Indonezyjczyk Haji Jamahri, aby przeciwdziałać męczącemu go kaszlowi, wcierał w swoją klatkę piersiową olejek goździkowy. Zauważył bowiem, iż unoszące się opary przynosiły mu pewną ulgę. Po pewnym czasie zaczął myśleć o ulepszeniu owej inhalacji. Wpadł w końcu na pomysł, aby wprowadzić goździkowy aromat bezpośrednio do płuc. Zmieszał w tym celu goździki z tytoniem, po czym powstałą mieszankę  zapalił w skręcie.

Kaszel i duszności miały podobno minąć już po kilku wdechach. Haji Jamahri palił odtąd wyłącznie ów goździkowy tytoń, co spotkało się z dużym zainteresowaniem jego najbliższego otoczenia.   

Początkowo papierosy z goździkami zaczęli palić wyłącznie znajomi Jamahri’ego. Wkrótce jednak porozumiał on się z okolicznymi aptekarzami. Odtąd sprzedawano je oficjalnie pod nazwą rokok cengkeh, jako lek na astmę, kaszel i ból gardła.

Sukces Nitisemito
Znajdujące się w nich goździki, podczas palenia, wydawały specyficzny dźwięk „keretek-keretek”. Dzięki temu skręty te zyskały miano „kreteków”. Ich specyficzny aromat spowodował, iż na przełomie XIX i XX w. były one palone przez coraz większą liczbę Indonezyjczyków. Nie leczyli oni bynajmniej dróg oddechowych. Po kreteki sięgano już wówczas wyłącznie dla ich smakowo-zapachowych walorów.

Palono je pomimo technicznych niedogodności. Aby zapalić kreteka należało bowiem samemu wymieszać tytoń z goździkami, a następnie zawinąć wszystko w bibułkę lub łupinę kukurydzy.

Rosnącą popularność goździkowych skrętów zdołał wykorzystać niejaki Nitisemito. Wpadł on na pomysł aby sprzedawać gotowe kreteki, jako gotowy (choć nadal jeszcze ręcznie skręcany), markowy produkt. W ten oto sposób w 1906 r. wypuścił na lokalny rynek goździkowe papierosy o nazwie Bal Tiga (Trzy Kule). Założył jednocześnie firmę Bal Tiga Nitisemito.

Prowadziła ona bardzo dynamiczną działalność. Jej stragany znajdowały się na każdym indonezyjskim targowisku. Sukces Nitisemito zachęcił także inne przedsiębiorstwa, produkujące do tej pory tradycyjne papierosy.
Co ciekawe, choć kreteki palono już wówczas wyłącznie dla przyjemności, na paczkach widniała nadal informacja, iż zawierają one specjalną mieszankę przeciwkaszlową (anti-batuk).

Palacze kreteków należeli przede wszystkim do klasy średniej. Smukłe, białe, maszynowo produkowane papierosy były zaś preferowane przez osoby bogate oraz przez władających Indonezją Holendrów. Stanowiły bowiem synonim luksusu.

Patriotyzm z kretkiem w ustach
Podczas japońskiej okupacji w trakcie II wojny światowej, z powodu narastającego braku tytoniu i goździków, produkcja kreteków została znacznie ograniczona. Rynek zapełnił się nimi ponownie w 1945 r. Gdy zaś cztery lata później Indonezja wyzwoliła się spod panowania Holendrów, palenie goździkowych papierosów zaczęło być równoznaczne z wyrażaniem uczuć patriotycznych. Tendencja ta nasiliła się zwłaszcza na przełomie lat 60. i 70.. Rozpoczęła się wówczas ich masowa, w pełni zautomatyzowana produkcja.

U schyłku XX w. kreteki stanowiły blisko 90% indonezyjskiego rynku tytoniowego. Obecnie działa na nim około 500 firm zapewniających palaczom stały dopływ aromatycznego dymku. Przy wytwarzaniu goździkowych papierosów zatrudnionych jest ponad 180 tysięcy pracowników. Ogółem, pośrednio dzięki kretekom pracuje zaś ponad 10 milionów osób. Ogromne dochody z akcyzy czerpie natomiast indonezyjski skarb państwa.  

Eugenol
Historia kreteków stanowi kolejny przykład specyfiku, który przestał być lekiem, stając się jednocześnie dobrem powszechnej konsumpcji. Wypada nam więc zapytać o rzekome lecznicze właściwości goździkowych papierosów.

Bez wątpienia kreteki, jak wszystkie wyroby tytoniowe, są niezwykle szkodliwe. Ich palenie może spowodować całą gamę nowotworów oraz inne, groźne powikłania zdrowotne. Początkowo przynoszą jednak ulgę w bólu gardła, zmniejszają kaszel, a nawet łagodzą astmę.

Dzieje się tak dzięki temu, że podczas spalania goździków wydziela się z nich eugenol – główny składnik olejku goździkowego. Posiada on właściwości antyseptyczne, przeciwbólowe oraz lekko pobudzające (do dziś z powodzeniem stosuje się go w stomatologii.).

Fakt ten każe nam stwierdzić, iż uwzględniając indonezyjskie realia końca XIX w., lecznicze początki tych nietypowych papierosów wydają się w pełni uzasadnione.

  • Zobacz także
  • Polecamy
  • Marian Kuczek 2010-11-29 20:41:59
    Dzięki serdeczne. Wpisuję komentarze tylko pod wpływem alkoholu, którego unikam zbyt często. Proszę uprzejmie o informację: czy jest też skuteczne przy jaskrze towarzyszącej POChP (astma). W przypadku podania pełnej informacji wraz z piśmiennictwem, zacytuję na mojej stronie. Adres mój jest jawny.