Zleceniodawcą opracowania projektu, który teoretycznie mógł rozpocząć rewolucyjne przemiany w zakresie informatyzacji sektora polskiej opieki zdrowotnej, było Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia.
Bariery prawne
„Teoretycznie”, ponieważ od początku wiadomo było, iż elektronicznych recept w idealnej postaci póki co nie da się zrealizować. Na przeszkodzie nie stanęły żadne nierozwiązywalne problemy natury technologicznej, lecz obowiązujące uwarunkowania prawne związane z wystawianiem recept.
Ustawa Prawo Farmaceutyczne z 6 września 2001 roku (Dz.U. 2008 nr 45 poz. 271 z późn. zm.) przewiduje, że apteka może przekazywać dane umożliwiające identyfikację pacjenta lub lekarza wyłącznie do NFZ lub Inspekcji Farmaceutycznej, pod rygorem cofnięcia zezwolenia przez WIF.
Tym samym recepta elektroniczna musi być anonimowa. Z kolei Ustawa o zawodzie lekarza i lekarza dentysty z 5 grudnia 1996 roku (Dz.U. 2008, nr 136 poz. 857 z późn. zm.) głosi, że - w sensie prawnym – recepta może istnieć wyłącznie w postaci papierowej, z własnoręcznym podpisem lekarza. Postać elektroniczna może więc być, co najwyżej, kopią recepty „właściwej”.
Elektroniczna recepta to w istocie nic innego jak wpis w bazie danych sprowadzający się do tego, że w systemie lekarz wybiera dla pacjenta leki oraz dawkowanie, zaś farmaceuta – receptę. W efekcie pacjent kupuje leki bez papieru, a dodatkowo może sam zobaczyć w systemie historię farmakoterapii.
Dla lekarza to ułatwienie w wystawianiu recept. Innymi korzyściami są: minimalizacja wypisania niewłaściwych leków oraz dostęp do informacji zdrowotnych o pacjencie (m.in. do jego farmakoterapii).
E-recepta redukuje do minimum niebezpieczeństwo wydania niewłaściwego leku przez farmaceutę. Zwiększa efektywność tego ostatniego dzięki szybszej realizacji recept, eliminując zarazem te o powtarzających się numerach. Znika też konieczność wypisywania zaświadczeń o częściowej realizacji. Zmniejsza się biurokracja. Korzyściami odczuwanymi przez pacjentów są: zwiększenie bezpieczeństwa przetwarzania informacji medycznych, dostęp do historii farmakoterapii i ułatwienia związane z zakupem leków.
W wyniku rozpisanego przetargu CSIOZ wyłoniło jako wykonawcę polską spółkę koncernu Hewlett-Packard. – W programie biorą udział 4 placówki medyczne i 17 aptek. W efekcie zostało przetworzonych blisko 3 tysiące recept elektronicznych – mówi Grzegorz Gomoła, dyrektor w Dziale Usług HP Polska.
Zaskakująco mało chętnych
Skąd tak niewielkie zainteresowanie? - Przekonaliśmy się, że kluczem dla powodzenia tego typu projektów na większą skalę jest bardzo dobra współpraca ze środowiskiem świadczeniodawców. Tu farmaceuci mieli swoje obawy. Straciliśmy 10 aptek ze względu na brak jasnej rekomendacji ze strony prezesa Wielkopolskiej Izby Aptekarskiej, 5 aptek swój udział uzależniło od stanowiska wielkopolskiego Porozumienia Zielonogórskiego – ocenia dyrektor Gomoła.
Kajetan Wojsyk, wicedyrektor CSIOZ ds. informatycznych ma żal, że mimo, iż dzięki systemowi e-Recepta farmaceuci mogliby liczyć m.in. na szybszy zwrot pieniędzy za refundowane leki przez NFZ, to niedostatecznie wykorzystali oferowany im za darmo potencjał:
- W powiecie jest przecież 50 aptek. Jestem jednak zadowolony z tego, iż wiemy już, że da się to zrobić i za 2-3 lata będę miał to „bez papieru” – cieszy się Wojsyk. Wcześniej, bo za około rok, powinien ruszyć pilotaż e-Recepty opracowany na podstawie doświadczeń zgromadzonych podczas działania prototypu.
System e-Recepta, którego prototyp jest ograniczony ze względu na wymagania związane z ochroną danych osobowych, łatwo może generować bardzo wymierne korzyści. Tak jest np. w Hiszpanii, gdzie lekarze od 15 stycznia 2011 roku zobowiązani są do przepisywania pacjentom leków generycznych. Hiszpańskiemu budżetowi każdego miesiąca przynosi to oszczędności w wysokości od kilku do kilkunastu milionów euro.











