Jeśli apteka nie dla aptekarza, to senat nie dla senatora, a sąd nie dla sędziego

FINANSE I ZARZĄDZANIE

Autor: Mariusz Politowicz/ rynekaptek.pl   06-12-2016, 08:01

Jeśli apteka nie dla aptekarza, to senat nie dla senatora, a sąd nie dla sędziego Farmaceuta w felietonie o planowanych zmianach na rynku aptek

Zwolennicy utrzymania patologii próbują stosować taktykę „ucieczki do przodu”. Broniąc się przed normalizacją zasad sami przyznają, że należy walczyć np. z przekraczaniem 1%, zamiast wprowadzać nowelizację Prawa farmaceutycznego - zauważa mgr farm. Mariusz Politowicz.

PRL był krajem, w który zawsze coś było zepsute lub nigdy dobrze nie działało. Piekarnie, fabryki, także apteki. Wiem, bo pracę w aptece zacząłem w 1988 roku. Dostawy leków były jeden raz (sic!) w miesiącu, a ich zapas po dostawie miał wystarczyć na 3 (trzy) miesiące ciągłej pracy. Na terenie dzisiejszego powiatu była jedna, czasem dwie apteki. Monopol biedy. Sporadycznie powstawał punkt apteczny, który przez sporo lat po wojnie mógł być i bywał prowadzony przez… lekarza. Za komuny ignorowano tak oczywisty konflikt interesów.

Nacjonalizacja aptek, którą w złodziejski sposób przeprowadzono w 1951 roku,   w sposób charakterystyczny dla totalitaryzmu zniszczyła tradycje rodzin aptekarskich, wtedy tożsamych z farmaceutycznymi. Państwo przejęło rolę monopolistycznego detalisty, a wcześniej hurtownika, o producencie i importerze nie zapominając. Przy okazji właśnie farmaceutów obarczyło winą za niedobory leków, na dodatek szczując na nich ubogie społeczeństwo, poprzez podkreślanie ich statusu majątkowego. Komunistyczne państwo skradło farmaceutom dorobek czasem kilku pokoleń.

Gospodarka niedoboru nie ominęła farmacji. W większych miastach powstawały apteki leków zagranicznych. Później leki te mógł przepisywać tylko lekarz specjalista. Np. reumatologiczne – reumatolog lub ortopeda, okulistyczne – okulista. Pomysłów na dzielenie biedy było sporo. Jak powiedział znany pisarz i felietonista Stefan Kisielewski, „Kisiel”, „socjalizm bohatersko walczy z problemami nieznanymi w innych ustrojach

Podobnie było ze szpitalami. Jeden w dawnym powiecie (znów monopol państwowej biedy), zarządzany przez lekarza, który musiał być członkiem jedynie słusznej partii komunistycznej, dla niepoznaki zwanej robotniczą. Jednakże nadal leczyli tylko lekarze i tylko farmaceuci prowadzili apteki.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z FARMACJĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekaptek.pl prosto na Twój e-mail

Rynek Aptek: polub nas na Facebooku

Rynek Aptek: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

OSTATNIO KOMENTOWANE

POLECAMY W PORTALACH