W łódzkim NFZ nie dzieje się dobrze: donosy są najważniejsze

FINANSE I ZARZĄDZANIE

Autor: wyborcza.pl/ rynekaptek.pl   02-06-2015, 10:41

W łódzkim NFZ nie dzieje się dobrze: donosy są najważniejsze Kontrola w łódzkim oddziale NFZ

Centrala NFZ zwykle kontroluje apteki, przychodnie i szpitale. Teraz musiała skontrolować swój łódzki oddział. Sprawdzano, czy urzędnicy nie byli poddawani mobbingowi.

Naczelnicy, kierownicy i wszyscy pozostali zostali poproszeni o wypełnienie dwustronicowej ankiety. Zawierała 16 pytań. Najpierw część teoretyczna: co to jest mobbing, jak go rozpoznać. Dalej pytania: "Czy byłeś ofiarą mobbingu?". "Jeśli tak, to kiedy? Opisz krótko, co się zdarzyło. Bądź dokładny". Można było pisać o przypadkach prześladowań innych osób i wskazać sprawców - informuje wyborcza.pl.

Kontrola to odpowiedź na skargi urzędników. Bohaterami wszystkich skarg są dyrektor łódzkiego NFZ Jolanta Kręcka i jej bliski współpracownik Sławomir Wasilewski, radca prawny z Kielc. Do Łodzi ściągnęła go Kręcka.

Wasilewski się nie patyczkuje. Jak coś mu się nie podoba, wali prosto z mostu. Potrafi powiedzieć podwładnym, że są tępymi urzędasami z klapkami na oczach. W rozmowie z "Wyborczą" mówi: - Mobbing był w Funduszu tak samo jak wybuch w tupolewie.

O swoich podwładnych (kobietach) miał mówić: "Moje dziewczynki". "Tylko czy my pracujemy w przedszkolu albo w burdelu?" - oburzają się urzędniczki.

"Traumatycznym doświadczeniem były spotkania w wąskim gronie u pani dyrektor, na których czytane były donosy, jakie wpływały do Centrali na oddział. Pani dyrektor czytała fragmenty, wpatrując się w obecnych i badając, jak zareagują. Po jednym z takich przesłuchań zostałem w gabinecie, ponieważ przez całe takie spotkanie kontakt wzrokowy pani dyrektor utrzymywany był ze mną. To nie było miłe doświadczenie, ale nie sposób oddać słowami pisanymi, co mówi jej wzrok i body language. Miałem dość ciągłego podejrzewania mnie o donoszenie i czyhanie na stołek dyrektorki. Kiedy zapewniłem, że nie jestem autorem żadnego donosu, pani dyrektor wycofała się i zapewniła, że nie mnie miała na myśli, ale chciała sprowokować innego uczestnika spotkania" - opisuje jeden z b. już urzędników.

Inni urzędnicy dodają: - Im więcej uwagi poświęcano donosom, tym więcej się ich pojawiało. Całe lata przychodziły. Nikt im nie dawał wiary i lądowały w koszu. A nagle, pod nową dyrektorką, okazało się, że donosy są bardzo ważne.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z FARMACJĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekaptek.pl prosto na Twój e-mail

Rynek Aptek: polub nas na Facebooku

Rynek Aptek: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

OSTATNIO KOMENTOWANE

POLECAMY W PORTALACH