W niektórych aptekach można trafić na "listę wstydu"

FINANSE I ZARZĄDZANIE

Autor: biznes.onet.pl/ rynekaptek.pl   10-05-2016, 11:43

W niektórych aptekach można trafić na "listę wstydu"

W jednej z sieci aptek na drzwiach zaplecza wisi „lista wstydu”. Trafiają na nią farmaceuci i technicy farmaceutyczni, którym nie udało się osiągnąć wyznaczonych przez centralę norm sprzedaży - informuje onet.pl.

- Jeśli akurat centrala „rzuci” w danym tygodniu maść na odciski, to choćby pacjent przyszedł z katarem, musi wyjść od nas z promocyjnym produktem. W dodatku jesteśmy punktowani za czas obsługi, zbyt długie rozmowy z pacjentem, a nawet ubiór pod fartuchem – zdradza Onetowi pracownica jednej z krakowskich aptek.

Inna farmaceutka opowiada: - Zdarza mi się ignorować zalecenia menedżera na przykład w zakresie sprzedaży przykasowej, jeśli z wywiadu wynika, że promowane przez nas produkty nie są pacjentowi potrzebne, a czasem wręcz mogłyby zaszkodzić. Słyszę wtedy, że niedostatecznie zdiagnozowałam potrzeby pacjenta, albo że nie spytałam, czy w jego rodzinie komuś nie zagraża przeziębienie.

- Tylko pracownicy „sieciówek” wiedzą, ile wysiłku musimy włożyć w codzienną walkę o dobre imię naszego zawodu. Chociaż znam przypadki osób, które zupełnie się tym nie przejmują – dodaje.

Zdarza się, że do aptekarza trafiają e-maile od menedżerów, określające, na jaką kwotę powinien opiewać przeciętny paragon. Są też zalecenia, by realizować recepty po terminie ważności.

Więcej: http://biznes.onet.pl

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z FARMACJĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekaptek.pl prosto na Twój e-mail

Rynek Aptek: polub nas na Facebooku

Rynek Aptek: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

OSTATNIO KOMENTOWANE

POLECAMY W PORTALACH