Stanisław Piechula: Zamiast punktów aptecznych powinny być apteki typu C
Stanisław Piechula 10-12-2009, 06:13
Punkty apteczne są potrzebne, jednak nie w obecnie funkcjonującej formie, ale jako „apteki typu C”. Od dawna opowiadam się za tym, aby nie było takiej chimery jak punkty apteczne, które na dobrą sprawę nie wiadomo, czym są... - uważa Stanisław Piechula, prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej.
typu B nie musiały mieć dodatkowego pomieszczenia, w którym wyrabia się tego rodzaju leki, a więc mogły być nieco mniejsze i sprzedawały tylko leki gotowe.
Ponadto apteki typu C mogłyby działać na wsiach, spełniać podobne wymagania jakie dzisiaj są stawiane punktom aptecznym, ale musiałby tam pracować magister farmacji. Nie oszukujmy się, technik farmaceutyczny kończy obecnie tylko szkołę policealną, więc trudno porównać jego kwalifikacje i wiedzę z osobą po ukończonych studiach wyższych.
Medycyna idzie do przodu. Po to są wyższe uczelnie, aby poziom wiedzy i wykształcenia się podnosił, a osoby po studiach lepiej służyli społeczeństwu. Tak więc na wsiach nie powinno być punktów aptecznych, ale należałoby tam dopuścić funkcjonowanie małych aptek typu C, gdzie pacjent mógłby kupić wszystkie leki. Punkty apteczne oficjalnie nie zapewniają pacjentom pełnego asortymentu leków.
I tu pojawia się kolejny problem, ponieważ z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że większość punktów aptecznych w naszym kraju zapewnia pełen asortyment łamiąc przy tym prawo... Kupują w innych aptekach leki, które są roznoszone, albo wydane w tychże punktach, a to przecież jest bezsensowne rozwiązanie.












