Ustawa o refundacji uderzy w jej największych orędowników
Piotr Stopczyk/rynekaptek.pl 24-11-2010, 13:31
Piotr Stopczyk, przewodniczący rady nadzorczej Związku Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych, prezes zarządu Phoenix Pharma Polska
Przepisy ustawy o refundacji leków mają wyeliminować grę rynkową polegającą na oferowaniu rabatów, upustów i innych promocji. Te rozwiązania dawały aptekom silny strumień finansowy, płynący od producentów poprzez hurtowników. Część środków apteki konsumowały, a częściowo przekazywały pacjentom.

Mówimy o kwocie rzędu  850-900 mln zł w postaci upustów, rabatów i promocji, które „znikną” z łańcucha dystrybucji, jeśli zakażemy takich akcji marketingowych.

Bez tych dodatkowych pieniędzy apteki będą miały problem finansowy. Jeśli obecnie przeciętna apteka ma ok. 160 tys. zł przychodu miesięcznie, co przy średniej ok. 25% generowało ok. 40 tys. zł marży, z której musi pokryć wszystkie koszty funkcjonowania, to niewiele zysku zostaje do podziału. Jeśli jej przychody jeszcze się zmniejszą, zmniejszy się zysk (według szacunków ekspertów o nawet 75%), co może skończyć się znaczącym pogorszeniem kondycji finansowej paru tysięcy aptek, w wielu przypadkach ich upadkiem.

Paradoksem sytuacji jest to, że o zmianę regulacji apelowało środowisko niezależnych aptekarzy, reprezentowanych przez Naczelną Izbę Aptekarską. Tymczasem największy orędownik wprowadzenia sztywnych marż i cen będzie jednym z tych, którego zmiany prawa dotkną najmocniej.

W gorszej sytuacji znajdą się apteki indywidualne. Według badań IMS Polska apteki sieciowe radzą sobie lepiej: mają większe obroty, zazwyczaj mieszczą się w lepszych lokalizacjach i jak dotąd były w stanie uzyskać dużo więcej finansowych korzyści z akcji marketingowych.

Na sytuację aptek będzie mieć wpływ także kondycja hurtowników. Gdy obniżona zostanie marża hurtowa, dla poprawy wyników finansowych, będziemy szukać oszczędności kosztowych w naszych łańcuchach dostaw. Mówimy tu np. o obniżeniu poziomu serwisu do aptek, zmniejszeniu częstotliwości dostaw. Jeśli apteka ma być konkurencyjna w zakresie pełnego asortymentu leków, będzie musiała posiadać je na składzie; jest zresztą do tego zobowiązana zapisami ustawowymi.

Hurtownie nie będą również tak chętnie dalej kredytować aptek (obecnie na poziomie ok. 30 dni). Raczej będzie ruch w kierunku skrócenia terminów płatności.

Więcej w dodatku „Rynek Aptek”.

  • Zobacz także
  • Polecamy
  • kasia 2012-04-24 23:27:53
    To kiepski z Ciebie obserwator :) Ja tam widze spektakularne zmiany i to coraz wiecej i to oczywiscie bylo do przewidzenia ze efekt ustawy bedzie widoczny stopniowo. Tzn wiekszosc efektów nei widac gołym okiem i nikt Ci sie chwalil nei bedzie ze go ustawa pogrzebała- trzeba meic duze uszy :P Niektorzy tu na forum mysleli ze apteki to padna 1 stycznia - tak naprawde ten cały rok pokaze efekty ustawy ... No chyba ze jak aptece refundacja maleje z 200 tys do 20 tys i nadrobi bisocardami po grosz to szacun :P a sory rekordzista z 2 mln na 15 tys :)
  • obserwator 2012-04-24 09:32:52
    a wracając do tematu to ja jakoś spektakularnych zmian na rynku lub roszad/upadków/wzlotów raczej nie widzę. Myślę tylko o takich na które jednoznacznie i wyłącznie miała wpływ ustawa. Już prędzej Ustawodawca i jego reprezentanci okazali się być do ustawy gorzej przygotowani niż ci, których miała pogrzebać.
  • Prawdziwy gość 2012-04-22 23:14:34
    było to tak: za 7 górami, za 7 lasami, za 7 morzami, tam gdzie apteki rodzinne dobrze prosperowały z jaskini ciemnej głębokiej jak magazyn PGF'u wydobywały się dziwne odgłosy. "Hmmm" "Hmmm" słyszał każdy kto przechodził z boku. Nikt wejść nie miał odwagi, gdyż legenda mówiła, że każdy bohater co się podjął zadania, wszedłszy do jaskini nigdy nie wracał. Próbowali m. in. Zirytowany Rycerz okrzyknięty chwałą na niejednym polu bitwy co sam betoniarkę z żuka ściągał, Gladiator MP co konia jedną ręką w pojedynkach powalał. Wszyscy przepadli. Przez lat tyle nikt nie wpadł na pomysł, żeby do jaskini niewiastę posłać... Stanęło raz dziewczę u włazu czeluści i brnie w ciemności przed siebie. "Hmmm" "Hmmm" słychać coraz wyraźniej im dziewczyna dalej przed siebie zmierza. Zapala zatem jedyną zapałkę, którą na drogę od dobrego pokemona w lesie dostała. Widzi tam Kuchaczu co o wazelinę pyta i wszystkich bohaterów jacy przepadli w ciemnościach jaskini od pasa w dół nagich jak stół okrakiem leżących. Wśród nich jeden, któremu chyba się podoba i robi: "Hmmm" "Hmmm". Dziewczę wróciło na wieś i opowiedziało co widziało. Od tej pory, kto do jaskini tubkę wazeliny wrzuci, ten ma gwarancję, że dzieci jego w le madame nie będą bywać