Jak to z implantami piersi było

PO GODZINACH

Autor: wyborcza.pl/ rynekaptek.pl   20-11-2014, 16:06

Jak to z implantami piersi było

Co roku trzy miliony kobiet na świecie poddaje się operacjom plastycznym piersi. Najwięcej, ponad 1,7 mln z nich, powiększa sobie biust. 775 tys. kobiet robi ich lifting (podniesienie), a ponad 640 tys. je zmniejsza.

Rekordzistkami są Amerykanki (w sumie pół miliona operacji rocznie), a po nich Brazylijki i Meksykanki. Polki nie mieszczą się w pierwszej trzydziestce tego światowego rankingu.

Pierwszą, której powiększono piersi za pomocą silikonowych wkładek, była Amerykanka Timmie Jean Lindsey, 30-letnia matka szóstki dzieci. Pacjentka zgłosiła się do szpitala, by usunąć tatuaż, pamiątkę po hutniku Fredzie, z którym miała romans. Na jej klatce piersiowej wiła się czerwona róża, na prawej piersi widniał napis "Fred", na lewej - "Timmie". Doktor, z którym konsultowała usunięcie tatuażu, zaproponował jej w pakiecie eksperymentalną operację powiększenia piersi z wykorzystaniem silikonu.

Silikon do powiększania piersi wykorzystywały wcześniej japońskie prostytutki. Wstrzykiwały go w ciało, co miało groźne skutki - silikon rozlewał się po organizmie, tworzył guzki i powodował zakażenia.

Dzisiaj Amerykanka w wieku 79 lat ma się doskonale, mieszka w Houston, a implanty są cały czas na swoim miejscu, choć w międzyczasie popękały. Lindsey jest jednak raczej wyjątkiem od reguły, bo początki chirurgii plastycznej piersi wiążą się z pozwami zbiorowymi przeciwko producentom implantów. Zoperowane kobiety cierpiały z powodu ich stwardnienia lub pęknięć oraz wywoływanego przez nie bólu.

W Polsce pierwszych operacji rekonstrukcji piersi podejmowali się w późnych latach 60. lekarze z zespołu nestora polskiej chirurgii plastycznej prof. Michała Kraussa z Wojewódzkiego Szpitala Chirurgii Plastycznej w Polanicy. Do operacji wykorzystywali płaty skóry o wielkości 30 na 12 cm pobierane z brzucha pacjentki.

Polscy lekarze szybko dowiedzieli się o osiągnięciach Amerykanów, ale silikonowe implanty były w PRL nie do zdobycia. - Pacjentki, które miały taką możliwość, przywoziły je z Zachodu, płacąc majątek. Implanty były cienkie, dość często pękały, a żel wyciekał. Torebki się deformowały, więc pierś nie wyglądała dobrze - mówi prof. Kobus.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z FARMACJĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekaptek.pl prosto na Twój e-mail

Rynek Aptek: polub nas na Facebooku

Rynek Aptek: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

OSTATNIO KOMENTOWANE

POLECAMY W PORTALACH