W aptece dowiedział się, że nie żyje

PO GODZINACH

Autor: bydgoszcz.gazeta.pl/ rynekaptek.pl   02-06-2015, 09:59

W aptece dowiedział się, że nie żyje Pochowany przez urzędników

Mieszkaniec Bydgoszczy został uznany przez urzędników za zmarłego. Dowiedział się o tym, kiedy chciał zrealizować recepty w aptece.

Rzekomo zmarłem pod koniec listopada i wtedy zaczęły się moje kłopoty - opowiada portalowi gazeta.pl 50-letni bydgoszczanin.

- W szpitalu miałem niezbyt skomplikowany zabieg. Już po kilku dniach wyszedłem, bo czułem się lepiej. Oczywiście dostałem kilka recept na leki niezbędne do kontynuowania leczenie w domu. Pani w aptece otworzyła szeroko oczy ze zdumienia, gdy spojrzała na monitor. Odpowiedź była krótka. - Leków nie będzie, bo pana nie ma systemie, to tak jakby pan nie żył - mówiła zdziwiona kobieta.

Mimo że firma co miesiąc wpłacała pieniądze do ZUS, Bydgoszczanin nie istniał dla systemu. Wizyta w oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia też niewiele dała. Okazało się też, że o ile bardzo łatwo można kogoś z systemu, o tyle wrócić do żywych niezwykle trudno.

W końcu sprawę "wyjaśnił" urząd miasta. Ktoś błędnie wprowadził informację o zgonie w Lokalnej Bazie Danych.

Więcej: http://bydgoszcz.gazeta.pl/

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z FARMACJĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekaptek.pl prosto na Twój e-mail

Rynek Aptek: polub nas na Facebooku

Rynek Aptek: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

OSTATNIO KOMENTOWANE

POLECAMY W PORTALACH