Zdrowej kobiecie wycięto żołądek. Jak do tego doszło?

PO GODZINACH

Autor: wyborcza.pl/ rynekaptek.pl   10-07-2017, 15:48

Zdrowej kobiecie wycięto żołądek. Jak do tego doszło? Biegli psychiatrzy, którzy na zlecenie śledczych wydali opinię na temat pacjentki, stwierdzili, że cierpi ona na zespół Münchhausena (zaburzenie pozorowane)

Chirurdzy wycięli 24-latce żołądek, śledzionę, węzły chłonne, a także część przełyku. Byli przekonani, że pacjentka ma nowotwór o najwyższym stopniu złośliwości. Okazało się, że bazowali na sfałszowanej przez kobietę dokumentacji medycznej.

W zeszłym roku kobieta zaczęła skarżyć się na silne bóle żołądka. Gastroskopia wykonana w Szpitalu Powiatowym w Pyskowicach, wyniki badań histopatologicznych pobranych tkanek z pracowni diagnostycznej Zakładu Patomorfologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, a także tomografia zrobiona w Śląskim Centrum Medycyny Inwazyjnej nie pozostawiały wątpliwości: 24-latka ma nowotwór żołądka. I to o najwyższym stopniu złośliwości! W takich przypadkach jedyną szansą na uratowanie, a czasami przedłużenie życia pacjenta jest operacja.

Kiedy 24-latkę wypisano ze szpitala, do jej domu przyszedł anonimowy list. Ktoś napisał w nim, że Jasińska nie była chora na raka, a lekarze wycięli jej zdrowe narządy. Zszokowana matka kobiety złożyła w prokuraturze w Gliwicach zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Śledczy wszczęli postępowanie w sprawie błędu medycznego. Okazało się, że w szpitalu w Pyskowicach, kobieta nie miała robionego takiego badania. Co więcej, lekarz, którego nazwisko widniało na wyniku badania, nie jest gastrologiem.

Także Zakład Patomorfologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach zaprzeczył, aby badał próbki pobrane od Beaty Jasińskiej. Jednocześnie szpital w Bełchatowie otrzymał wyniki histopatologicznych badań narządów wyciętych podczas operacji 24-latki. W żadnym z nich nie stwierdzono komórek rakowych! Dyrekcja placówki natychmiast zawiadomiła o tym prokuraturę. A ta nie miała już wątpliwości, co się wydarzyło.

Jak mówi prokurator Karina Spruś z biura prasowego Prokuratury Okręgowej w Gliwicach postawiono zarzuty 24-latce, że sama sfałszowała swoją dokumentację medyczną, a potem posłużyła się nią podczas wizyt u lekarzy w Gliwicach i Bełchatowie.

Biegli psychiatrzy, którzy na zlecenie śledczych wydali opinię na temat Jasińskiej, stwierdzili, że cierpi ona na zespół Münchhausena (zaburzenie pozorowane). Osoby z takim schorzeniem zgłaszają fikcyjne objawy lub świadomie wywołują choroby tylko po to, aby zostać uznanymi za chorych i móc się leczyć. Jednocześnie psychiatrzy orzekli, że 24-latka miała ograniczone zdolności rozumienia czynu i kierowania swoim postępowaniem.

Więcej: www.wyborcza.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z FARMACJĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekaptek.pl prosto na Twój e-mail

Rynek Aptek: polub nas na Facebooku

Rynek Aptek: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

OSTATNIO KOMENTOWANE

POLECAMY W PORTALACH