Raport Małopolskiego Oddziału NFZ: aptekarze wyłudzają pieniądze zawyżając ceny leków dla inwalidów

POLITYKA LEKOWA

Autor: Dziennik Polski/rynekaptek.pl   20-10-2009, 11:03

Z raportu Małopolskiego Oddziału NFZ wynika, że aptekarze wyłudzają publiczne pieniądze, zawyżając nawet trzykrotnie ceny leków refundowanych dla inwalidów wojennych. Piotr Jóźwiakowski, prezes Okręgowej Izby Aptekarskiej w Krakowie uważa takie zachowania za "moralnie niedopuszczalne".

Detralex to preparat stosowany m.in. w przewlekłej niewydolności krążenia. Większość pacjentów może go kupić jedynie za 100 proc. odpłatnością. Wyjątek stanowią pacjenci uprzywilejowani: inwalidzi wojenni, osoby represjonowane, ich małżonkowie oraz wdowy i wdowy po poległych żołnierzach i zmarłych inwalidach, którym wszystkie leki przysługują bezpłatnie.

Według „Raportu dotyczącego procederu drastycznego zawyżania marż aptecznych..." detralex to jeden z najczęściej przepisywanych pacjentom z uprawnieniami leków. W czerwcu ubiegłego roku do aptek w tym województwie trafiło 528 recept na ten lek. Małopolski Oddział Narodowego Funduszu Zdrowia zapłacił za nie 44,4 tys. zł.

Cena rynkowa opakowania detraleksu waha się w granicach 30-40 zł. Tymczasem jedna z małopolskich aptek zażądała od funduszu refundacji w wysokości 123,94 zł! Kolejna wyceniła preparat na ponad 70 zł, a kilkanaście innych na około 50 zł. Co ciekawe, znalazła się również apteka, która za detralex chciała jedynie 20,90 zł zwrotu.

– Pracownicy funduszu sprawdzili ceny w innych aptekach. Okazało się, że ten sam preparat w losowo wybranej aptece kosztuje 29,80 zł, a za pośrednictwem internetu można go kupić za 29,90 zł. To prawie trzykrotnie mniej niż żądano od funduszu – mówi Jolanta Pulchna, rzeczniczka Małopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.

Zawyżanie wartości leków jest możliwe, ponieważ preparaty, które nie znajdują się na liście refundacyjnej, nie mają określonych cen urzędowych. Apteki nie mają obowiązku informowania NFZ, za ile kupiły lek i jaki procent jego ceny stanowi marża. Ta luka prawna pozostawia pole do nadużyć.

W raporcie przygotowanym przez małoposlki NFZ przedstawiono ceny stu leków najczęściej przepisywanych pacjentom z uprawnieniami w latach 2003-2008. Do analizy wybrano 5 aptek, w których zaobserwowano największą skalę zjawiska. Ceny 40 preparatów były zawyżane. Różnice w wielu przypadkach były ogromne.

Za popularne krople do oczu (15 ml) aptekarze zażądają nawet 74,90 zł zwrotu (cena średnia to 25 zł), za nootropil (60 tabletek) stosowany w zaburzeniach mózgu - 159,08 (średnio 51,70 zł), a 20 tabletek nasennego preparatu stilnox wyceniono na 67,41 zł (średnio 22 zł).

Jolanta Pulchna dodaje, że oddział zauważył, że cena pełnopłatna leku dla pacjenta bez uprawnień jest o wiele niższa od wartości refundacji tego samego leku wydanego bezpłatnie.

Procederu nie akceptuje Piotr Jóźwiakowski, prezes Okręgowej Izby Aptekarskiej w Krakowie. Jego zdaniem, ceny oferowane dla klienta płacącego 100 proc. wartości oraz dla Narodowego Funduszu Zdrowia powinny być takie same.

- Oczywiście nie da się uniknąć różnic w cenach detalicznych tych samych preparatów, ponieważ zależą one od lokalizacji apteki, wielkości obrotu i indywidualnych rabatów, jakie właściciel punktu jest wstanie wynegocjować. Wynikające z tych czynników rozbieżności nie przekraczają jednak około 30 proc. wartości produktu - ocenia Piotr Jóźwiakowski.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z FARMACJĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekaptek.pl prosto na Twój e-mail

Rynek Aptek: polub nas na Facebooku

Rynek Aptek: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

OSTATNIO KOMENTOWANE

POLECAMY W PORTALACH