Awaryjny plan wystawiania recept - czy do końca przemyślany

PRAWO

Autor: Ryszard Rotaub/rynekaptek.pl   05-07-2012, 09:15

Awaryjny plan wystawiania recept - czy do końca przemyślany

Pierwsze dni protestu lekarzy związanego z wypisywaniem recept nie dają się jeszcze we znaki pacjentom. Przed 1 lipca wykupili potrzebne medykamenty. Jeśli jednak potrwa dłużej, mogą mieć problemy. Wyznaczono szpitale, w których lekarze mają wystawić pacjentowi prawidłowo wypisaną receptę, ale w praktyce jej uzyskanie może nie być takie proste.

Resort zdrowia i NFZ miały sporo czasu, żeby obmyśleć plan awaryjny na wypadek braku porozumienia z lekarzami.

Teoretycznie wszystko powinno zagrać: Fundusz wytypował placówki, które mają zająć się pacjentem z niewłaściwie wypisaną receptą, żeby mógł wykupić leki z odpowiednią odpłatnością; na stronach internetowych oddziałów są ich adresy, godziny pracy i numery telefonów; uruchomiono też specjalne infolinie, żeby w każdej chwili pacjent mógł uzyskać dodatkowe informacje.

A jednak ten system awaryjny szwankuje.

SOR - tam nie idź z receptą
Na przykład w województwie śląskim wyznaczono 135 placówek - jak to podano w oficjalnym komunikacie - ”realizujących świadczenia w ramach szpitalnego oddziału ratunkowego, izby przyjęć, nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej, które od dnia 1 lipca 2012 roku zobowiązały się udzielać świadczeń i wystawiać recepty zgodnie z obowiązującym wzorem”.

Jedną z nich jest Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej. Pod podanym w wykazie numerem 33 810 26 10 znajduje się recepcja, ale pani która 4 lipca miała dyżur, nie wiedziała nawet, że jej szpital został wytypowany i odesłała nas do lekarza dyżurnego. Na dyżurze była Agnieszka Krawczyk.

- Dodzwonił się pan na izbę przyjęć, nie jest to dobre miejsce, by udzielać informacji - zauważyła i w telegraficznym skrócie zrelacjonowała, że do tej pory nie zdarzyło się, żeby ktoś przyszedł w sprawie przepisania recepty.

Gdyby się zjawił, przed wypisaniem, sprawdziłaby, na co pacjent choruje, na przykład na podstawie wcześniejszych wypisów ze szpitali.

- Jeśli o mnie chodzi, to wypisuję pacjentom recepty z właściwą odpłatnością - dodała zniecierpliwiona Agnieszka Krawczyk.

Czytaj też. Protestujący lekarz - raczej w prywatnym gabinecie?

W podobnym tonie, co zrozumiałe, przebiegała rozmowa z lekarzem dyżurnym Rafałem Woźnikowskim z SP ZOZ Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 3 w Rybniku. Przyjmuje się tu w ciągu doby 200-250 pacjentów w stanach nagłego zagrożenia zdrowia i życia.

- Dotychczas z takim problemem nikt się nie zgłosił. Gdyby jednak do nas trafił, to trzeba będzie takiego pacjenta zbadać, założyć dokumentację, uzasadnić badanie i konieczność ponownego wystawienia recepty - wyjaśnił Woźnikowski.

- Z pewnością ktoś taki nie zostanie szybko załatwiony, bo przed nim są osoby z zawałem, udarem, z wypadku itd. - podkreślił.

Na wspomniane 135 placówek z województwa śląskiego, aż 85 to szpitalne oddziały ratunkowe lub szpitalne izby przyjęć, a więc miejsca absolutnie nie przeznaczone do tego, żeby zajmować się ludźmi co prawda chorymi, ale w tej konkretnej sytuacji szukającymi raczej rozwiązania problemów biurokratycznych.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z FARMACJĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekaptek.pl prosto na Twój e-mail

Rynek Aptek: polub nas na Facebooku

Rynek Aptek: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

OSTATNIO KOMENTOWANE

POLECAMY W PORTALACH