Tak protestowały apteki w całej Polsce
 
PAP/rynekaptek.pl 16-01-2012, 18:46
Chociaż większość właścicieli aptek odpowiedziała na apel Naczelnej Rady Aptekarskiej oraz Okręgowej Rady Aptekarskiej i na znak sprzeciwu zamknęła placówki od godziny 13.00 do 14.00, protest przebiegał spokojnie.

W województwie zachodniopomorskim protest aptekarzy miał spokojny przebieg, chociaż przystąpiło do niego wiele placówek. Większość pacjentów ze zrozumieniem podeszła do akcji farmaceutów. Według danych Okręgowej Izby Aptekarskiej w Szczecinie, obejmującej zachodnią część województwa, na 359 zrzeszonych aptek do protestu nie przystąpiło 12 placówek.

W Poznaniu mniej niż połowa aptek, działających w centrum, została zamknięta w ramach protestu aptekarzy. Wszystkie protestujące apteki miały na drzwiach wywieszone informacje dla pacjentów o zakresie i celach protestu.

Łódzkie apteki w większości przyłączyły się do protestu. Były jednak również apteki, które pracowały normalnie. Właściciele tych ostatnich podkreślali, że ich zdaniem protest jest spóźniony, byłby skuteczniejszy, gdyby odbył się równolegle z protestem lekarzy.

W centrum Lublina apteki w godzinach protestu były przeważnie otwarte, w niektórych nie było nawet informacji o proteście. Przed południem prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Lublinie Tomasz Barszcz zapowiadał, że protest będzie miał szeroki zasięg. Jednak w centrum Lublina reporterowi PAP udało się znaleźć tylko jedną aptekę, której drzwi między godz. 13.00 a 14.00 były zamknięte.

Większość z około tysiąca aptek na Dolnym Śląsku przystąpiła do protestu. Jak powiedziała Irena Knabel-Krzeszowska, wiceprezes Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej, od rana dolnośląscy aptekarze przesyłali do regionalnej izby deklaracje o przystąpieniu do protestu. Tuż przed godz. 13.00 do Izby wpłynęły deklaracje z 56 proc. aptek w regionie.

Protest w województwie kujawsko-pomorskim, wbrew zapowiedziom, nie miał powszechnego zasięgu. Jak poinformował prezes Pomorsko-Kujawskiej Izby Aptekarskiej Piotr Chwiałkowski udział w proteście deklarowało 90 proc. aptek. Normalnie czynne były apteki należące do dużych sieci, w których informowano, że mają odgórne zalecenie, aby nie przystępować do protestu. Właściciel jednej z aptek, która nie przerwała pracy, powiedział, że nie zdecydował się na ten krok, bo pacjenci nie mogą być ofiarami istniejącego sporu.

  • Zobacz także
  • Polecamy
  • Alex 2012-01-17 16:44:03
    Wszyscy powinni protestować! Niestety nasze słabe, podzielone środowisko aptekarzy nigdy nie potrafi się zjednoczyć. Smutne i żałosne jest to jak sami nie dbamy o swoje interesy.