Technik farmaceutyczny: w branży bez większych zmian
Robert Gontarek/rynekaptek.pl 25-05-2011, 06:23
Zgodnie z danymi GUS, od 2008 roku następuje zauważalny wzrost liczby techników pracujących w aptekach i punktach aptecznych, na tle kadry farmaceutów zatrudnionych w placówkach tego samego typu.
Jak podkreśla Dominik Żyro, prezes Związku Zawodowego Techników Farmaceutycznych RP, to dane orientacyjne. - O ile farmaceutów zrzeszają okręgowe izby aptekarskie, które dysponują szczegółowymi danymi w zakresie zatrudnienia, technicy wciąż nie posiadają organizacji samorządowej czy rejestru, który zawierałby takie informacje.
Dyżur czysto techniczny?
- Do tematu trzeba podejść czysto biznesowo - uważa Stanisław Piechula, prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej. - Dzisiaj, kiedy na rynku aptek jest za dużo, a pacjentów w tych aptekach za mało, każdy właściciel apteki z powodów ekonomicznych zatrudni tylu magistrów farmacji, ilu musi, a resztę etatów uzupełni technikami. Nie wiemy dokładnie, ilu jest techników, ale na pewno ich liczba jest wystarczająca, by spełniać wymogi dotyczące obsługi klientów.
- Jeśli na zmianie czynne są dwa okienka, wówczas obsługiwać będą je: 1 magister + 1 technik. Ale jeśli okienek jest 10, pracuje 1 magister + 9 techników. Widać to szczególnie w aptekach sieciowych, gdzie często w okienkach stoją technicy na stażu, którzy przez pierwsze dwa lata nie powinni obsługiwać klientów samodzielnie - dodaje prezes ŚIA.
Jak zauważa, Nadzór Farmaceutyczny, kontrolując apteki, wyłapuje te z nich, w których nie ma magistra na zmianie, w tym również na nocnych dyżurach. Sprawy takie kierowane są do rzecznika odpowiedzialności zawodowej w izbie aptekarskiej. - Pamiętam dwa przypadki, gdy kierownicy aptek, w których na zmianie nie było magistra, w konsekwencji stracili kierownictwo, z rocznym zakazem pełnienia tej funkcji. Z tego co wiem, w niektórych województwach czasem przymyka się oko na podobne sytuacje - mówi prezes Piechula.
Jednak według Dominika Żyro, sprawą sporną pozostaje, czy technik farmaceutyczny, szczególnie z wieloletnim stażem, nie mógłby mieć możliwości pełnienia dyżurów w aptekach jako samodzielny pracownik. - O ile ustawa Prawo Farmaceutyczne nakłada obostrzenia związane z brakiem możliwości wydawania pewnych produktów leczniczych technikowi farmaceutycznemu oraz nakazuje obecność farmaceuty w godzinach jego pracy, o tyle należy rozważyć tę sprawę z zastrzeżeniem, że podczas dyżuru produkty lecznicze wymienione w ustawie nie będą wydawane przez techników. Być może ograniczy to asortyment leków wydawanych wówczas z apteki, ale problem nocnych dyżurów w wielu miastach, szczególnie małych, zostanie rozwiązany. W tej kwestii jednak należałoby zmienić zapisy w ustawie – uważa prezes ZZTF RP.
Staż: krócej się nie da?
Zgodnie z przepisami ustawy Prawo farmaceutyczne, technik farmaceutyczny musi odbyć w aptece dwuletnią praktykę w pełnym wymiarze czasu pracy, aby wykonywać fachowe czynności. Odbywa się ją na podstawie umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony lub określony. W 2006 roku ZZTF RP zwrócił się do Ministerstwa Zdrowia z wnioskiem o skrócenie stażu do 12 miesięcy. Temat był wielokrotnie poruszany, jednak bez rezultatu.
- Każde, nawet niewielkie pod względem liczby ludności miasto, dysponuje szkołą kształcącą w tym zawodzie. Jest to niewątpliwie bardzo niekorzystne zjawisko, ponieważ liczba absolwentów z każdym rokiem wzrasta, a poziom kształcenia na przestrzeni lat jest coraz niższy. Tymczasem wzrost liczby techników w ostatnich latach skutkuje poważnym problemem: brakiem możliwości odbycia praktyki zawodowej w aptece – przekonuje Dominik Żyro.
Mowa oczywiście o „średniej krajowej”, bo nie wszędzie sytuacja jest pod tym względem trudna. - Nie ma większych problemów z przyjmowaniem techników na staż, zarówno w aptekach indywidualnych, jak i sieciowych, przynajmniej w województwie łódzkim, gdzie liczba aptek przypadających na 1 km kw. jest najwyższa nie tylko w Polsce, ale i Europie - uważa Roman Szymczyk, pełniący rolę koordynatora w Unii Aptek Polskich z siedzibą w Łodzi.
- Wszędzie widać ogłoszenia o pracy dla techników, odnoszę więc wrażenie, że jest na nich duże zapotrzebowanie. Nasza szkoła działa od niedawna, w tej chwili studiuje w niej 20 osób i w przyszłym roku wypuścimy na rynek pierwszych absolwentów. Większość z nich pracuje już na praktykach. Z tego co wiem, nie mieli problemów ze znalezieniem pracy w Warszawie i okolicach – twierdzi Anna Zachwieja, dyrektorka Policealnego Studium Farmaceutycznego ESAN w Warszawie.
Urząd pracy, szkolenia czy emigracja?
Prezes Piechula wskazuje, że technicy zgłaszają się do aptek często jako zarejestrowani w urzędzie pracy, który w przypadku ich zatrudnienia finansuje wynagrodzenie. Taką taktykę sugerują im zresztą same szkoły. Niektóre apteki chętnie wykorzystują ten model zatrudnienia, zyskując darmowego pracownika. Obecnie to się zmienia, ponieważ urzędów nie stać już na finansowanie praktyk przez pełne dwa lata.
Jak zauważył niedawno Robert Rewekant, członek zespołu ds. polityki lekowej i farmakoterapii Naczelnej Izby Lekarskiej, klienci aptek zwykle nie zdają sobie sprawy, z kim mają do czynienia: z technikiem czy farmaceutą. I choć najczęściej mają wrażenie, że obsługuje ich magister, większe jest prawdopodobieństwo, że trafili na technika. Dlatego, zdaniem Rewekanta, dla techników należy organizować dodatkowe szkolenia. Powinno się rozwinąć kształcenie podyplomowe, w oparciu o instytucje do tego przygotowane, czyli Izbę Aptekarską i uniwersytety medyczne.
Czy sposobem na „przeludnienie” farmaceutycznego rynku pracy może być emigracja zarobkowa?
- Niejednokrotnie odbieram telefony oraz e-maile z pytaniami o możliwość wykonywania zawodu poza terytorium naszego kraju. Ponieważ jest to medyczny zawód regulowany w krajach członkowskich Unii Europejskiej, można oczywiście wystąpić o uznanie kwalifikacji zawodowych do wykonywania zawodu na terytorium innego kraju. Należy jednak pamiętać, że dwuletnią praktykę zawodową należy odbyć w Polsce. A wiele osób pyta jak to zrobić, skoro miejsc dla stażystów zaczyna brakować – podsumowuje prezes ZZTF RP.












