apteka | 
Radom: najstarsza apteka w mieście przegrała z prawami rynku
Gazeta Wyborcza Radom/rynekaptek.pl 21-02-2012, 10:15
Jedna z najstarszych aptek, po 170 latach istnienia na radomskim Rynku, została zamknięta. Powód: zmiany architektoniczne spowodowały, że dotychczasowa lokalizacja przestała być atrakcyjna.
Zmniejszająca się liczba klientów nie pozwalała właścicielom apteki zarobić na czynsz i inne opłaty. Zabytkowe meble zostały wystawione na sprzedaż. Lokal po byłej aptece jest do wynajęcia na inną działalność gospodarczą - donosi Gazeta Wyborcza.

Apteka Kasprzykowskich (od nazwiska kolejnych właścicieli) rozpoczęła działalność w kamienicy wzniesionej przez Antoniego Majewskiego w 1848 roku. Jej pierwszym właścicielem był Adolf Frick, znany specjalista od leków i społecznik. Po jego śmierci aptekę prowadził jego syn, a później wnuk.

W 1903 roku nabył ją Julian Kasprzykowski. W czasie II wojny światowej prowadzenie apteki przejął Stanisław Konieczny i kierował nią do 1951 roku, gdy została upaństwowiona.

Więcej: http://radom.gazeta.pl
  • Zobacz także
  • Polecamy
  • Kolo 2012-02-26 18:16:59
    Ciekawe, że nie piszą co działo się po upaństwowieniu. A mogło byc tak:

    W okresie prywatyzacji kierownik wycenił aptekę na 1000 zł (nowych), po czym (co za zbieg okoliczności) sam ją wykupił, stając się Właścicielem. Następnie obrócił kilka razy maluchem do hurtowni, zatowarowując aptekę po sufit tymi 20 lekami, które wtedy chodziły i innym badziewiem typu kłącze tataraku, plecha morszczynu i szyszka chmielu, które z leczeniem miało tyle wspólnego co dziś Aseqrella. Jako że była to jedyna apteka w okolicy to chcąc nie chcąc okazała się ona świetnym biznesem, mimo że kierownik-właściciel nie wiedział nawet czym różni się marża od narzutu a opieka farmaceutyczna ograniczała się do poinformowania, żeby płukankę przed użyciem wstrząsnąc. To utwierdziło właściciela w przekonaniu, że jest wspaniałym fachowcem, wybitnym farmaceutą i biznesmenem i że jego rodzina po wieki wieków będzie się pławic w luksusach. Niestety, świat poszedł do przodu. Pojawiły się nowe leki, nowe apteki, komputery, przepisy, NFZ, technicy, sieci, suplementy diety... I nagle okazało się, że apteka to nie tylko kupowanie leków, sprzedawanie ich 2x drożej i jeżdżenie w ciepłe kraje, trzeba też orientowac się w rzeczywistości i czasem trochę ruszyc głową aby interes się kręcił. No i niestety zonk bo zabytkowe mebelki, buteleczki i zardzewiały moździeż na witrynie już mało kogo kręcą, a nic innego apteka do zaoferowania nie ma. Właściciel może więc tylko jeździc na zjazdy Izby, pluc na sieci i ubolewac, że kiedyś to było zupełnie inaczej, niestety zapominając, że jego sukces też z profesjonalizmem i talentem wiele wspólnego nie miał.