Brakuje aptek, które mogą sprowadzać medyczną marihuanę

KOMENTARZE I OPINIE

Autor: RDC/ rynekaptek.pl   16-03-2016, 10:34

Brakuje aptek, które mogą sprowadzać medyczną marihuanę Dorota Gudaniec podcza pikiety w obronie dra Marka Bachańskiego (foto PAP)

Sytuacja uległa stuprocentowej poprawie na poziomie bardzo symbolicznym, dlatego że decyzja o refundacji tak naprawdę za dużo nie zmienia jeśli chodzi potencjalnych pacjentów i już tych istniejących – ocenia Dorota Gudaniec.

W ten sposób, na falach radia RDC, Dorota Gudaniec z Fundacji „Krok po kroku”, mama Maksa chorego na padaczkę lekooporną, komentuje decyzję ministra zdrowia dotyczącą zgód na refundację produktów zawierających kannabinoidy, sprowadzanych z zagranicy w ramach importu docelowego.

To procedura ściśle przypięta do procedury importu docelowego, a z kolei ten jest na tyle złożony i skomplikowany, że z naszych danych wynika, że w ubiegłym roku skorzystało z niego osiemnaście osób. Więc w tym kontekście jest to niewielka pomoc.

Ale bardzo dużo zmieniło się w kontekście symboliki, ponieważ poszedł bardzo jasny sygnał ze strony rządu, że marihuana jest lekiem, bo jeżeli coś refundujemy – nawet jeśli będzie to dla jednej osoby – to znaczy, że to uznajemy za lek. A jeżeli jest to lek, to znaczy, że jest to legalna terapia. To ogromny sukces. Dzisiaj żaden lekarz nie powinien czuć obawy przed zastosowaniem takiej terapii.

MZ dało jasny sygnał, że można leczyć. Ale czy to faktycznie przełoży się na leczenie? Tu jestem bardziej pesymistyczna. Zanim lek trafi do chorej osoby, mogą minąć nawet miesiące.

Najpierw lekarz musi wystąpić z wnioskiem o import docelowy. Następnie wniosek wraz z uzasadnieniem wędruje do konsultanta krajowego, a potem do Ministerstwa Zdrowia. Tu muszę powiedzieć, że Ministerstwo działa bardzo sprawnie – nie przetrzymuje tych wniosków i są one od ręki podpisywane. Dochodzimy do momentu, że teoretycznie mamy zapewnioną terapię i tutaj zaczyna się największy problem.

Lek musimy sprowadzić za pośrednictwem apteki ogólnodostępnej. Czyli apteka składa zapotrzebowanie do hurtowni. Pod warunkiem, że apteka ma podpisaną umowę z jedną z dwóch hurtowni, które funkcjonują w naszym kraju i które mają uprawnienia do sprowadzania leków narkotycznych.

Ja trafiłam za 43 razem na właściwą aptekę. Jak już trafimy na właściwą aptekę i hurtownię, to docelowy import trwa od 6 do 12 tygodni, a często nawet dłużej. Ostatnio dostałam takie zaświadczenie z apteki, bo poprosiłam o to na piśmie, że sprowadzenie leku będzie trwało 4 miesiące. Dochodzimy do momentu, że chory – nawet chcąc leczyć się legalnie – nie będzie czekać na leki 4 miesiące, bo może nie dożyć tego momentu.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z FARMACJĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekaptek.pl prosto na Twój e-mail

Rynek Aptek: polub nas na Facebooku

Rynek Aptek: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

OSTATNIO KOMENTOWANE

POLECAMY W PORTALACH