Kiedy taniej znaczy drożej, czyli refundacyjny paradoks

KOMENTARZE I OPINIE

Autor: Zdzisław Sabiłło/ rynekaptek.pl   04-07-2017, 11:11

Kiedy taniej znaczy drożej, czyli refundacyjny paradoks Chociaż nasz system refundacji leków jest efektywny, gdyż leki w Polsce należą do najtańszych w UE, to – niestety - udział procentowy dopłat pacjentów jest wysoki

Gdy na liście refundacyjnej pojawia się konkurencyjny cenowo odpowiednik, dopłaty pacjentów do stosowanych wcześniej leków mogą wzrosnąć. Ten paradoks dewastuje korzyści płynące z wprowadzania tańszych leków - ocenia Zdzisław Sabiłło, prezes PZPPF.

Chociaż nasz system refundacji leków jest efektywny, gdyż leki w Polsce należą do najtańszych w UE, to – niestety - udział procentowy dopłat pacjentów jest wysoki. Sytuację pogarsza fakt, że nasze przepisy powodują zwiększenie partycypacji chorego w cenie stosowanego wcześniej leku po pojawieniu się na liście tańszego odpowiednika.

Co dwa miesiące ministerstwo zdrowia aktualizuje listę leków refundowanych. Wpisuje długo oczekiwane nowe preparaty, a także zwiększające dostęp do farmakoterapii tańsze leki generyczne. Taka konkurencja wymusza spadek cen wszystkich leków. Jednak nie od razu. W dodatku na skutek niedoskonałości naszych przepisów paradoksalnie na jakiś czas zwiększa dopłaty pacjentów do niektórych preparatów.

Na liście refundacyjnej grupuje się leki o podobnym działaniu, a najtańszy w ramach grupy mający odpowiedni udział w rynku stanowi limit refundacyjny. Od niego zależy wysokość dopłaty pacjenta - chory kupując lek droższy od wyznaczającego limit, płaci różnicę w ich cenie. Limit może się jednak zmieniać, gdy na liście pojawi się tańszy generyk lub producent tego, który go wyznaczał  obniży cenę. Wówczas, mimo, że lek od dawna obecny na liście nie zmienił ceny, dopłata pacjenta wzrasta.

Przed obwieszczeniem każdej kolejnej listy leków refundowanych firmy farmaceutyczne nie znają wysokości limitu. Nie mają więc szans na dostosowanie swoich cen do nowego limitu tak, by odpłatność pacjenta nie wzrosła. Mogą to zrobić najwcześniej dopiero przy kolejnym obwieszczeniu listy refundacyjnej. To oznacza, że przez co najmniej dwa miesiące pacjenci muszą płacić za lek więcej. Tymczasem niewielka zmiana przepisów pozwoliłaby na korzystanie z owoców konkurencji cenowej chorym od razu.

Chodzi o to, aby przy nowelizacji listy refundacyjnej limit był obliczany na podstawie upublicznionych danych i stanowiła go znana cena najtańszego produktu z obowiązującej listy mającego 15 % pokrycie rynku oraz by istniała możliwość zmiany ceny leków przez producentów w reakcji na projekt listy refundacyjnej, czyli tzw. okienko cenowe.

Ochrona patentowa leku trwa 20 lat i może ją wydłużać SPC. Dopiero po upływie tego czasu jego cena zaczyna spadać z powodu pojawienia się na rynku konkurencji. Warto więc udoskonalić przepisy refundacyjne, tak by jak najszybciej chorzy korzystali w efektów współzawodnictwa cenowego producentów. Pojawiające się przy okazji wzrostu dopłat refundacyjnych ataki na leki generyczne dowodzą konieczności edukacji nie tylko pacjentów, ale i lekarzy. Podważanie ich skuteczności czy bezpieczeństwa jest - mam nadzieję - rezultatem niewiedzy, a nie źle pojętej konkurencji.

 

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z FARMACJĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekaptek.pl prosto na Twój e-mail

Rynek Aptek: polub nas na Facebooku

Rynek Aptek: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

OSTATNIO KOMENTOWANE

POLECAMY W PORTALACH