Chorzy zamiast spędzać 46 godzin w szpitalu mogliby przyjąć chemioterapię w domu

FARMAKOTERAPIA

Autor: PAP   30-06-2021, 18:15

Chorzy zamiast spędzać 46 godzin w szpitalu mogliby przyjąć chemioterapię w domu Dr Leszek Kraj z Kliniki Onkologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zaznaczył, że zaawansowany rak jelita grubego jest chorobą, której dziś nie da się wyleczyć (fot. Pixabay)

Dzisiaj rak jelita grubego jest przykładem choroby, z której u niektórych pacjentów - dobrze wyselekcjonowanych, odpowiadających na leczenie - można zrobić chorobę przewlekłą, taką jak cukrzyca czy nadciśnienie tętnicze.

Personalizacja leczenia chorych na zaawansowanego raka jelita grubego nie polega tylko na podawaniu drogiej terapii, ale na indywidualnym dopasowaniu leczenia m.in. do stanu sprawności pacjenta – przekonywali eksperci na spotkaniu prasowym w Warszawie.

Raka jelita grubego nie da się wyleczyć, ale...

- Jeśli nie zakwalifikujemy pacjenta do nowoczesnego leczenia zgodnie z odpowiednimi kryteriami, to jego organizm może być zbyt słaby i pacjent nie tylko nie odniesie korzyści, ale odniesie wręcz szkody z leczenia - podkreślił obecny na spotkaniu prof. Lucjan Wyrwicz, kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie - Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.

Dr Leszek Kraj z Kliniki Onkologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zaznaczył, że zaawansowany rak jelita grubego jest chorobą, której dziś nie da się wyleczyć.

- Naszą intencją jest wydłużanie przeżycia chorych dzięki zastosowaniu leczenia sekwencyjnego kolejnymi liniami terapii - powiedział specjalista. Według niego jeszcze 10 lat temu można było przedłużyć życie pacjenta z rozsianym rakiem jelita grubego o 12 miesięcy. Obecnie, dzięki nowym terapiom, ten czas wydłużył się trzykrotnie.

- Dzisiaj rak jelita grubego jest przykładem choroby, z której u niektórych pacjentów - dobrze wyselekcjonowanych, odpowiadających na leczenie - jesteśmy w stanie zrobić chorobę przewlekłą, taką jak cukrzyca czy nadciśnienie tętnicze. Nie jesteśmy jej w stanie wyleczyć, ale możemy wydłużać życie pacjentów i poprawiać jego jakość - tłumaczył dr Kraj.

W zaawansowanym raku jelita grubego stosujemy pięć podstawowych grup leków

Prof. Wyrwicz ocenił, że obecnie program lekowy dla pacjentów z zaawansowanym rakiem jelita grubego jest dobry - lekarze mogą leczyć chorych w I, II, III i IV linii leczenia.

- Obecnie w zaawansowanym raku jelita grubego stosujemy pięć podstawowych grup leków - trzy z zakresu chemioterapii i dwa z zakresu leków celowanych molekularnie. Leki te stosujemy w kolejnych liniach leczenia uwzględniając to, że na początku pacjent jest w stanie zaakceptować silniejsze działanie leków, a na późniejszych etapach trudniej tolerować toksyczność niektórych terapii - podkreślił prof. Wyrwicz.

Specjalista przypomniał, że jeszcze dwa lata temu możliwości terapii chorych na zaawansowanego raka jelita grubego kończyły się na II linii leczenia. W 2019 r. pacjenci zyskali dostęp m.in. do terapii doustnej w III i IV linii leczenia.

- Na tym etapie pacjenci są już po wielu liniach terapii, dlatego musimy umieć ich zakwalifikować do leczenia w taki sposób, aby odnieśli z niego korzyść - podkreślił dr Kraj.

Kryteria obiektywne i ocenne

Jak dodał, dostępny program lekowy sztywno określa kryteria kwalifikacji chorych do III i IV linii leczenia. - Część tych kryteriów jest obiektywna, jak np., wyniki badań laboratoryjnych. Jednak takie kryterium, jak stan sprawności pacjenta, jest kryterium płynnym i trzeba go uważnie oceniać - powiedział specjalista.

Do innych czynników, które mogą wskazywać, że u danego chorego efekt tej terapii będzie lepszy to: ograniczenie liczby przerzutów do mniej niż trzech narządów oraz czas od pierwszego przerzutu do rozpoczęcia terapii dłuższy niż 18 miesięcy.

W rozmowie z PAP prof. Wyrwicz zwrócił też uwagę na potrzebę stworzenia dostępu do leczenia pacjentom z rzadkimi podtypami jelita grubego, które dotyczą 15 proc. pacjentów z przerzutowym rakiem jelita grubego, w tym z mutacją BRAF oraz niestabilnością mikrosatelitarną.

Dzięki infuzorom można przenieść do domu chorego

Eksperci podkreślali również, że większość schematów chemioterapii podawanych we wlewach dożylnych można stosować w domu z użyciem tzw. infuzorów, które wymagają wkłucia centralnego. Dzięki nim chorzy zamiast spędzać 46 godzin w szpitalu mogą podczas podawania chemioterapii przebywać w domu.

- Zamknięcie chorych w szpitalu to zabieranie im możliwości aktywnego funkcjonowania, a jakość życia pacjenta na tym cierpi. Poza tym jest to rozwiązanie znacznie droższe dla systemu ochrony zdrowia - powiedział prof. Wyrwicz. Zwrócił uwagę, że od ponad roku w Polsce infuzory są refundowane. Jednak wciąż wiele ośrodków zamiast stosować tę metodę zamyka chorych w szpitalu na chemioterapię.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

POLECAMY W PORTALACH