Żeby się odczulić na jad owadów trzeba się położyć do szpitala. To odosobniona sytuacja w Europie

FARMAKOTERAPIA

Autor: LJ   02-07-2021, 12:39

Żeby się odczulić na jad owadów trzeba się położyć do szpitala. To odosobniona sytuacja w Europie Prof. Marcin Czech, były wiceminister zdrowia podkreśla, że obecnie w Polsce na jad owadów błonkoskrzydłych odczulanych jest rocznie ok. trzech tysięcy pacjentów (fot. Pixabay)

Eksperci: preparat mógłby być podawany w warunkach ambulatoryjnych, refundowany w ramach refundacji aptecznej lub JGP przy finansowaniu procedur ambulatoryjnych.

Alergia na jad owadów błonkoskrzydłych może przebiegać w postaci dużych odczynów miejscowych lub jako reakcje alergiczne uogólnione. Z kolei reakcje alergiczne uogólnione mogą być łagodne – dotyczą zazwyczaj tylko skóry lub ciężkie, przebiegające w postaci wstrząsu anafilaktycznego.

Jak wyjaśnia prof. Krzysztof Kowal z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, przewodniczący Sekcji Immunoterapii Alergenowej PTA, można przyjąć, że reakcje uogólnione na jad owadów błonkoskrzydłych dotyczą od 5 do 10 proc. populacji dorosłej w Polsce i 1-2 proc. dzieci, natomiast anafilaksja – ok. 1-2 proc. populacji ogólnej.

Duże reakcje miejscowe występują u ponad 10 proc. całej populacji.

Jak diagnozuje się alergię? - Diagnostykę można przeprowadzać w oparciu o testy skórne (punktowe i śródskórne) oraz za pomocą metod in vitro. Metody te służą oznaczeniu poziomu alergenowo-swoistych przeciwciał IgE w surowicy chorego. W badaniach diagnostycznych określa się, na który jad pacjent jest uczulony – tłumaczy prof. Kowal.

Leczenie objawowe lub immunoterapia alergenowa

Medycyna oferuje osobom uczulonym na jad owadów błonkoskrzydłych dwa rodzaje leczenia. Pierwsza metoda to leczenie objawowe, zapobiegające śmierci i ciężkim powikłaniem. Polega ono na podaniu adrenaliny osobie uczulonej natychmiast po użądleniu. Aby było to możliwe, każdy chory powinien być wyposażony w ampułkostrzykawkę z adrenaliną.

Druga metoda to leczenie przyczynowe i jest nią swoista immunoterapia alergenowa.

Prof. Kowal zaznacza, że metoda ta zmienia naturalny przebieg choroby, doprowadzając do tolerancji użądlenia przez dane owady. Prowadzenie immunoterapii alergenowej trwa zwykle 5 lat, a skuteczność leczenia sięga nawet do 90 procent.

– Odczulaniu mogę być też poddawane dzieci. Zazwyczaj alergolodzy zakładają, że odczulanie powinno się rozpoczynać od początku wieku szkolnego, co jest związane z kształtowaniem się układu immunologicznego. Jeśli u dziecka wystąpi reakcja anafilaktyczna, wówczas należy rozważyć wdrożenie immunoterapii – dodaje.

W Polsce chorych odczula się w szpitalach

Prof. Marcin Czech, były wiceminister zdrowia podkreśla, że obecnie w Polsce na jad owadów błonkoskrzydłych odczulanych jest rocznie ok. trzech tysięcy pacjentów.

Procedura ta w 94 proc. prowadzona jest w warunkach szpitalnych, gdzie zarówno sam lek, jak i hospitalizacje są rozliczane w ramach grup P-32 (alergie i odczulanie) i S-33. (choroby alergiczne poniżej 18 roku życia).

Obie te grupy mają określoną wartość punktową: 965 i 1182, co odpowiada wysokości kwot, które NFZ przekazuje na ten cel.

– Dodatkowo, obecnie możliwe jest również odczulania w trybie ambulatoryjnym, w ramach procedury Z-101 (podanie leku na jad owadów, dawka podtrzymująca), wycenionej na 53 punkty. Niestety odczulanie w ambulatorium jest pozbawione finansowania leku, co oznacza, że chociaż pacjent ma zagwarantowaną bezpłatną wizytę lekarską i bezpłatne podanie, to jednak za lek musi zapłacić sam – dodaje prof. Czech.

Preparat ze szpitala do POZ i apteki

Jak zaznacza ekspert, takie rozwiązanie nie jest racjonalne. – Obecnie mamy do dyspozycji dość bezpieczne lekarstwo, jakim jest preparat odczulający typu depot, który jest podawany w warunkach szpitalnych, czyli w najbardziej kosztochłonnej części systemu. Tymczasem, ten preparat, mógłby być bez większych przeszkód, podawany w warunkach ambulatoryjnych. Wprowadzając takie rozwiązanie konieczne jest jednak, zrefundowanie samego leku w jakiejkolwiek formie: w ramach refundacji aptecznej lub jednorodnych grup pacjentów przy finansowaniu procedur ambulatoryjnych – tłumaczy prof. Marcin Czech.

Podobnego zdania jest prof. Kowal, który przypomina, że obecnie immunoterapię tą prowadzi się w 33 w szpitalach klinicznych.

– To odosobniona sytuacja w Europie, gdzie zdecydowana większość chorych odczulana jest w ambulatoriach. Optymalnym rozwiązaniem byłoby pozostawienie procedur szpitalnych w celu leczenia osób, u których wskazane jest szybkie uzyskanie tolerancji. Zaś znaczna część leczenia podtrzymującego, jak też procedury o typie mniej agresywnego podejścia wstępnego, takie jak klasyczna immunoterapia w oparciu o preparaty typu depot, mogłyby być wykonywane w warunkach ambulatoryjnych – tłumaczy prof. Kowal.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

POLECAMY W PORTALACH