DOM. Zakupione pulsoksymetry należało rozdysponować, to je wysłano. Na ślepo. 22,5 mln zł wyrzucone w błoto?

FINANSE I ZARZĄDZANIE

Autor: Jacek Janik/ rynekaptek.pl   15-12-2020, 08:01

DOM. Zakupione pulsoksymetry należało rozdysponować, to je wysłano. Na ślepo. 22,5 mln zł wyrzucone w błoto? 11 grudnia br. Wojciech Andrusiewicz, rzecznik MZ na konferencji prasowej chwalił się, że w ramach programu DOM do pacjentów trafiło już 30 tys. pulsoksymetrów (fot. LJ)

Na 30 tys. wydanych przez MZ pulsoksymetrów w praktyce tylko co szósty został zarejestrowany i zafunkcjonował w systemie DOM. Nie ma oficjalnych danych, więc można się tylko domyślać, że zarejestrowali się w systemie i korzystają z pulsoksymetrów tylko ci pacjenci, którzy sami o nie wystąpili i ci, których kwalifikowali lekarze POZ.

Celem programu DOM (Domowa Opieka Medyczna), który został oficjalnie ogłoszony w połowie listopada, miało być odciążenie obłożenia szpitalnych łózek przez pacjentów zarażonych SARS-CoV-2 i co ważniejsze - zmniejszenie liczby zgonów z powodu COVID-19. Pulsoksymetry miały umożliwić domową opiekę nad pacjentami z koronawirusem, którzy nie potrzebują hospitalizacji. Pozwalałyby monitorować ich stan zdrowia, aby jeszcze przed jego załamaniem, trafiali do szpitali.

Dzisiaj, po prawie miesiącu funkcjonowania programu, można ocenić, że jak na razie nie spełnia on pokładanych w nim nadziei.

11 grudnia br. Wojciech Andrusiewicz, rzecznik MZ na konferencji prasowej chwalił się, że w ramach programu DOM do pacjentów trafiło już 30 tys. pulsoksymetrów. Nie powiedział jednak ani słowa o ich wykorzystaniu i jakie przynoszą realne korzyści. Te okazują się niewielkie. Przyczyny? Jak wskazują lekarze, przede wszystkim „urzędnicze” podejście do programu, modyfikacja jego pierwotnych założeń i brak konsultacji ze środowiskiem lekarzy praktyków.

Droga na skróty
Ministerstwo Zdrowia zakupiło 50 tys. pulsoksymetrów dla potrzeb programu DOM. Myli się ten kto sądzi, że to urządzenia względnie tanie, bo można je kupić już od 40 zł do 150 zł. Te zakupione przez ministerstwo są z najwyższej półki. To nawet nie mercedesy a lexusy wśród pulsoksymetrów - za 450 zł sztuka. Koszt łatwo policzyć - 22,5 mln zł. Nawet jeśli przyjąć, że zostały kupione hurtowo, po niższej cenie, to kwota niebagatelna.

Początkowo resort zakładał, że do programu kwalifikować będą lekarze POZ, którzy znają swoich pacjentów z grup obciążonych największym ryzykiem, chorobami współistniejącymi i dysponują wiedzą, którzy z nich wymagają pulsoksymetrów i będą umieli je wykorzystywać lub mają rodzinę, która może im w tym może pomoc.

comments powered by Disqus