Misja czy biznes: dokąd zmierza marketing w polskich (i nie tylko) aptekach?

FINANSE I ZARZĄDZANIE

Autor: Katarzyna Wolnik/rynekaptek.pl   18-11-2009, 08:01

Misja czy biznes: dokąd zmierza marketing w polskich (i nie tylko) aptekach?

Karty stałych klientów, programy profilaktyczno-zdrowotne, godziny cen hurtowych, nagrody dla pacjentów i inne promocje. Apteki stosują różne sposoby, aby przyciągnąć klientów. Wszystkie chwyty dozwolone?


Wymień punkty na leki
Farmaceuci i szefowie aptek nie chcą rozmawiać o narzędziach marketingowych, które sami stosują, nie chcą też wypowiadać się na temat granic marketingu aptecznego. Ich sposoby na przyciągnięcie klientów (pacjentów) nie są jednak żadną tajemnicą. Wystarczy wybrać się do apteki na zakupy, albo wejść na strony internetowe wybranych placówek.

Wiele aptek codziennie zaprasza na tzw. godziny hurtowe, podczas których leki sprzedawane są po cenach hurtowych. Początkowo, kilka lat temu, takie oferty apteki miały tylko dwa dni w tygodniu. Pomysł się przyjął. Już na pół godziny przed startem promocji w aptekach ustawiają się długie kolejka oczekujących. Dominują stali klienci.

Wiele aptek funkcjonuje dziś w ramach różnorodnych programów, nazywanych m.in. profilaktyczno-zdrowotnymi. „Wejdź do apteki nie tylko po leki!” – głosi hasło jednego z takich programów. Klienci, którzy w nim uczestniczą, otrzymują specjalne karty, na których gromadzone są punkty za zakupy. Punkty można wymieniać na nagrody lub rabaty na usługi medyczne.

– Takie promocje to zabawa dla mózgu pacjenta. Cieszymy się bardziej, gdy czekamy na nagrodę. Nagrody powinny być oryginalne, nie kubki czy długopisy – komentuje prof. Henryk Mruk.

Zdobyć można wszystko, od kubków, breloków i maseczek ziołowych, poprzez czajniki, patelnie, plecaki na laptopa,, zegarki, koce, na telefonie komórkowym i pobycie w luksusowym SPA skończywszy.

Co wolno, co zakazane
Zdaniem prof. Henryka Mruka nie można zupełnie zakazać wprowadzania promocji w aptekach: – Promocje tak, ale z umiarem i zdrowym rozsądkiem. Jeśli są niewielkie, kilkuprocentowe – w porządku, jeśli 50 proc. – już nie. Apteki nie powinny wprowadzać bardzo drastycznych działań, na przykład promocji leków na jeden grosz – zaznacza profesor i przywołuje przykład apteki, w której za samo wejście właściciel płacił 10 zł.
comments powered by Disqus

POLECAMY W PORTALACH