„Sfałszowane leki zabijają najszybciej”

FINANSE I ZARZĄDZANIE

Autor: Katarzyna Gubała/rynekaptek.pl   02-05-2017, 08:15

„Sfałszowane leki zabijają najszybciej” Najwięcej fałszywych leków wytwarza się w Chinach, Indiach i Rosji, skąd trafiają na inne rynki, również europejskie

Ze statystyk światowych wynika, że 1/3 sfałszowanych leków nie zawiera w ogóle substancji czynnej. Te leki zabijają najszybciej, bo jeżeli pacjent bierze sfałszowany preparat, to tak naprawdę go nie bierze, co kończy się dla niego tragicznie - mówi prof. Zbigniew Fijałek z Wydziału Farmaceutycznego WUM.

Kradzieże w fabrykach, hurtowniach i aptekach - przykład z Polski. W maju 2015 r. z hurtowni farmaceutycznej skradziono leki przeciwnowotworowe, przeciwcukrzycowe i psychotropowe wartości 1 mln zł.

W 2016 r. odnotowano eksplozję kradzieży cargo. Było to 2611 kradzieży zgłoszonych w 2016 r. do TAPA's (Transported Asset Protetion Association) z obszaru EMEA (Europe, the Middle East and Africa) - w stosunku do 1515 kradzieży w 2015 r. - co daje wzrost o 72,3 proc.

Wartość leków skradzionych na drogach europejskich w 2015 r. szacowana jest na 120 mln euro. Większe kradzieże to wartość ok. pół miliona euro. W Europie są one dokonywane głównie na południu Włoch, w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanio - co ciekawe we Włoszech 9 razy więcej niż w innych krajach europejskich.

Przemysł farmaceutyczny szacuje, że największe straty ponosi właśnie z kradzieży, potem z fałszowania. Mało o tym wiadomo, bo koncerny nie chcą nagłaśniać ani fałszerstw, ani kradzieży.

- Leki są kradzione po to, żeby je sprzedać i de facto do odbiorcy trafia lek oryginalny, ale... wiele leków wymaga zimnego łańcucha i dokładnej kontroli warunków. Oczywiście złodzieje tych warunków nie zapewniają. Szacuje się, że wiele z tych leków trafia do legalnej sieci w ramach importu równoległego - wyjaśniał prof. Fijałek.

Włoska metoda - wykorzystać opakowanie po leku
Obok kradzieży cargo dochodzi do kradzieży leków w szpitalach z aptek, na oddziałach. Głównie kradzione są leki onkologiczne i immunosupresyjne, bo są najdroższe. Cenne mogą być nawet opakowania po lekach.

Prelegent przytoczył przykład ''afery herceptynowej''. W kwietniu 2014 r. m.in. w Wielkiej Brytanii i Niemczech wybuchła afera po tym, gdy w legalnej sieci dystrybucji stwierdzono sfałszowaną herceptynę - lek przeciwnowotworowy, który w ogóle nie zawierał substancji czynnej.

- To było bardzo prymitywne fałszerstwo. Fiolki po zużytym leku były pozyskiwane ze szpitali we Włoszech, potem coś było do nich wsypywane, kapsle zaciskane i w ramach importu równoległego trafiły do legalnej sieci dystrybucji. Fałszerstwo dotyczyło 2600 produktoserii, wykryto kilkudziesięciu fałszywych importerów równoległych - mówił.

comments powered by Disqus

POLECAMY W PORTALACH