"Wybory do samorządu aptekarskiego są tylko przygrywką do tego co się dzieje później"

FINANSE I ZARZĄDZANIE

Autor: Luiza Jakubiak/ rynekaptek.pl   24-07-2019, 08:02

"Wybory do samorządu aptekarskiego są tylko przygrywką do tego co się dzieje później" Zdaniem naszych rozmówców, jednym z czynników, które zniechęcają farmaceutów do udziału, jest bardzo przewlekły proces wyborczy (fot. archiwum)

Wybory do samorządu aptekarskiego są tylko przygrywką do tego co się dzieje później. W mojej ocenie kluczowe jest promowanie osób z potencjałem, zdolnych do współpracy i negocjacji, a przede wszystkim potrafiących wznieść się ponad własny partykularny interes i zdolnych do kompromisu - ocenia Michał Byliniak, wiceprezes NRA, szef warszawskiej ORA.

Spis kandydatów powinien też być dostępny na stronie internetowej każdej izby okręgowej.

Spytaliśmy przedstawiciela Naczelnej Rady Aptekarskiej, jak widzi możliwość zmiany w systemie wyborczym.

- Wybory mają to do siebie, że sam akt wyborczy musi być jak najbardziej bezpośredni. Dajemy wszystkim możliwość wystartowania, zagłosowania. Można też zgłosić swoją kandydaturę korespondencyjnie i w naszej izbie były takie przypadki. Osoby, które nie były obecne w dniu wyborów, na zebraniu wyborczym, zostały wybrane w głosowaniu. Specyfika ordynacji wyborczej, dobór metod głosowania musi być pochodną z jednej strony wielkości grupy zawodowej, z drugiej możliwości organizacyjnych i finansowych konkretnego samorządu – ocenia Michał Byliniak, wiceprezes NRA i szef warszawskiej OIA.

- Jak spojrzymy na ordynację wyborczą większości samorządów zawodowych, wszędzie odbywa się to tak samo, jak u nas. Nigdzie nie ma głosowań internetowych, głosowanie drogą korespondencyjną ma charakter wyjątku - dodaje.

Zdaniem prezesa Michała Byliniaka, zasady są proste: w wyborach ma prawo wystartować każdy, w wyborach ma prawo głosować każdy: - Bardzo ważną zasada jest to, że głos oddaje się osobiście. Każdemu kandydatowi dajemy szansę, by mógł się zaprezentować. A każdemu wyborcy możliwość zadania pytań tej osobie.

To nie jest takie oczywiste, jak się wydaje
Jak przyznaje, frekwencja układa się bardzo różnie. W izbie warszawskiej, w zależności od okręgu wyborczego, wynosi miedzy 10 a 20 procent. Sprawdza się zasada - im mniejsza izba, tym większa frekwencja. A ta utrzymuje się od lat na podobnym poziomie. Oczywiście, możemy dyskutować o tym jak tą sytuację poprawić, niemniej jednak od liczby głosujących istotniejsza jest liczba osób chętnych do kandydowania, a obecne wybory pokazały znaczącą poprawę w tym wymiarze, co może tylko cieszyć.

- Staraliśmy się optymalnie układać terminy wyborów. Daliśmy na stronie informację z terminem spotkania z wyprzedzeniem, wysłaliśmy mailing do wszystkich, w którym okręgu wyborczym głosują, terminy spotkań wyborczych ustawiliśmy to tak, by kolizja z godzinami pracy była jak najmniejsza, organizując część wyborów w niedzielę, część po godz. 16.00.

comments powered by Disqus

POLECAMY W PORTALACH