ZPP ocenia AdA: wzrost cen, monopolu jednej hurtowni i wykluczenie lekowe na wsiach

FINANSE I ZARZĄDZANIE

Autor: LJ   06-07-2021, 16:03

ZPP ocenia AdA: wzrost cen, monopolu jednej hurtowni i wykluczenie lekowe na wsiach W ocenie eksperta ZPP, dostępność do leków i aptek pogorszyła się po wejściu Apteki dla Aptekarza (fot. Pixabay)

Jesteśmy i byliśmy przeciwnikami tego rozwiązania – mówi Jakub Bińkowski z ZPP o ustawie Apteka dla Aptekarza. Ceny leków wzrosły, jest niższa dostępność do aptek i powstał monopol jednej z hurtowni.

- Byliśmy jej przeciwnikami na dwóch poziomach. Po pierwsze, jako organizacja wolnościowa, wolnorynkowa w zdroworozsądkowy sposób krytykowaliśmy ustawę podkreślając, że nie zgadzamy się z tego typu regulacjami - mówił ekspert podczas posiedzenia Zespołu Parlamentarnego ds. Polityki Lekowej oraz Zespołu Parlamentarnego ds. Ochrony Praw Konsumentów i Przedsiębiorców oceniającego "4 lata obowiązywania przepisów „Apteki dla aptekarza" - podsumowanie" (6 lipca).

Ceny leków miały się utrzymać

"Na poziomie pragmatycznym uważaliśmy, że ona przyniesie skutki odwrócone do zamierzonych – dodał, mówić o celach, jakie ustawa miała osiągnąć i konfrontując je z faktami. – Mamy trzy główne założenia, jakie miała przynieść AdA. Było argumenty, że trzeba chronić rynek apteczny przed monopolizacją, która miałaby rzekomo zagrażać rynkowi ze strony sieci aptecznych.

Po drugie celem „Apteki dla aptekarza” było również przywrócenie dostępności aptek na tych terenach, na których teoretycznie nie opłaca się otwierać nowych aptek, czyli na przykład na terenach wiejskich. 

O jednocześnie, co wynikało z komunikatów towarzyszących ustawie, że ograniczenie konkurencji wewnątrz rynku nie spowoduje wzrostu cen. Podnoszono, że mimo tej regulacji, zostaną utrzymane korzystne ceny leków dla pacjentów.

Jak wypadła konfrontacja?

Podstawowy fakt jest taki, że w ciągu tych czterech lat, od 2017 roku w ogólna liczba aptek w Polsce jest niższa o nieco ponad 1400 placówek. Część środowiska aptekarzy uważa, że w Polsce aptek jest nadal za dużo. W związku z tym powinno być ich mniej, a jakich będzie mniej, to w ogóle rynek będzie zdrowszy, bo właściciele będą zarabiać więcej. Mam niezgodę na takie postawienie sprawy.

Jak wejdziemy trochę głębiej w strukturę tego spadku liczby placówek, to okaże się, że nawet przyjmując ten punkt widzenia, cel ustawy nie został zrealizowany. Jeden z największych procentowych spadków liczby aptek miał miejsce w województwie pomorskim, w którym liczba aptek w przeliczeniu na pojedynczego pacjenta jest najmniejsza w Polsce. Zaś około 30% aptek otwartych od 2017 roku jest zlokalizowanych w dużych miastach.

Cel regulacji, czyli dostępności leków dla pacjentów na terenach wiejskich mniej zaludnionych nie został osiągnięty - został osiągnięty w zasadzie cel odwrotny. To znaczy, powstał kanał do wykluczenia lekowego.

Monopol jest, ale gdzie indziej

Jeśli chodzi o argument monopolizacyjny, pamiętajmy, że w Polsce mamy sieci apteczne, które mają około 43% udziału w rynku. Większość z nich to niewielkie sieci liczące 5-9 aptek. Do tego mamy sieci od 2-4 aptek, które mają ok.  13% udziału w rynku. I apteki we franczyzach, które mają około 10 procent udziału w rynku. To oznacza, że rynek jest zróżnicowany i konkurencyjny. W tym sensie zagrożenie monopolizacją nie występuje.

Natomiast sam ustawodawca w uzasadnieniu do ustawy wprowadzającej ADA zauważył, że monopolizacja rynku aptecznego dokonuje się przez graczy hurtowych. Obecnie w Polsce mamy na przykład do czynienia z silnie skonsolidowanym rynkiem hurtowym, na którym jest obecnych trzech głównych graczy i są oni coraz silniej obecni. W programie partnerskim jednej z największych sieci hurtowych było w ubiegłym roku ponad 2600 aptek, przy około 12 000 placówek ogółem. Tutaj występuje zagrożenie monopolizacji rynku wskutek zmian regulacyjnych, które zostały w tym czasie wprowadzone.

Jeśli chodzi zaś o ceny: mówiliśmy, że ograniczenie konkurencji wewnątrz każdego rynku, niezależnie od tego, czy mówimy o rynku całkowicie wolnym, czy mamy zasadę swobody prowadzenia działalności gospodarczej czy też o rynku regulowanym, takim jak na przykład rynek apteczny, zawsze musi pociągnąć za sobą wzrost cen.

Dostępność leków na terenach wiejskich nie zwiększyła się

I tak się stało. Jeśli w ciągu ponad czterech lat przed wejściem w życie ADA, ceny rosły w tej zależności o segmentu od kilku do kilkunastu procent - ogółem średnio 12,5%, to w okresie 2017-2021 te ceny wzrosły o 28 procent. Czyli zgodnie z naszymi przewidywaniami, coraz mniejsza liczba działających aptek, coraz mniejsza konkurencja wewnątrz rynku, powoduje w sposób naturalny wzrost cenę. 

Ustawa nie zrealizowała tych celów, które miała w zamierzeniu przynajmniej deklaratywnie zrealizować. Dostępność leków na terenach wiejskich nie zwiększyła się. Przeciwnie ona się zmniejszyła. Ceny wzrosły, a ryzyko monopolizacji istnieje, tylko w zupełnie innym obszarze niż chcą to przedstawić zwolennicy tej regulacji".

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

POLECAMY W PORTALACH