Między oszczędnością a odpowiedzialnością karną

POLITYKA LEKOWA

Autor: Luiza Jakubiak/rynekaptek.pl   01-12-2009, 09:00

Między oszczędnością a odpowiedzialnością karną

Część kosztownych leków jest dzielona na porcje przez niektóre placówki medyczne, bo wtedy jest możliwość podania preparatu większej liczbie chorych. Płatnik akceptuje takie rozwiązanie, bo jego zdaniem, w ten sposób świadczeniodawca działa na rzecz obniżenia kosztów utylizacji oraz swoich kosztów.

Profesor zwraca uwagę na akceptację dzielenia leków przez płatnika, widoczną w liczeniu kosztów. Powołuje się na zarządzenie prezesa NFZ nr 98/DGL z 2008 roku, według którego „rozliczeniu podlegają substancje czynne, w ilościach stanowiących ich wielokrotność bądź ułamek poszczególnych pozycji w katalogu substancji czynnych stosowanych w terapeutycznych programach zdrowotnych“.

Te muszą wynikać ze schematu dawkowania dla odpowiedniego parametru:
• masy ciała,
• jego powierzchni,
• dawki indywidualnej lub bezpośredniej.
Zatem szpital może rozliczyć tylko tę ilość leku, która wynika z dawkowania. Straty świadczeniodawcy NFZ nie finansuje.

– Oznacza to, że świadczeniodawca wykorzystując fiolki leków dla kilku pacjentów rozlicza lek w normalny sposób, czyli według dawki i działa na rzecz obniżenia kosztów utylizacji oraz obniżenia swoich kosztów – potwierdza Edyta Grabowska-Woźniak, rzecznik NFZ.

Świadczeniodawca podając lek w ramach świadczeń udzielonych w szpitalu nie może rozliczyć leku opakowaniami, czyli fiolkami.

– Takie rozliczanie jest możliwe tylko przy wydawaniu leku do podawania go w domu, np. koncentrat czynnika krzepnięcia w hemofilii. Powinna być wtedy rozliczona dawka leku wynikająca z dawkowania w najbardziej optymalnych opakowaniach – dodaje Edyta Grabowska.

Dlaczego tak drogo

Inny sposób rozliczenia jest w Wielkiej Brytanii, gdzie NICE (odpowiednik polskiej Agencji Oceny Technologii Medycznych) jasno sprecyzował, że przy liczeniu kosztów lekami nie wolno uwzględniać dzielenia leku i brać ułamków opakowania.

– To oznacza, że podając pacjentowi 210 mg, w kosztach trzeba policzyć 300 mg leku – dodaje prof. Tłustochowicz.
 
Ale jak zauważa Krzysztof Łanda, prezes HTA Audit cena leku proponowana przez producenta, w przypadku takich drogich terapii, nie jest bezpośrednio związana z ilością substancji w opakowaniu.

– Głównym składnikiem ceny leku nie jest produkcja 5 czy 10 mg leku, które mogą kosztować tyle samo – zauważa ekspert.

Tym składnikiem jest ustalona cena za dawkę, tak wyliczona, by zwróciła się producentowi z nawiązką za wynalezienie substancji czynnej. Tylko dlaczego w Polsce te ceny są tak wysokie w porownaniu do innych państw?

comments powered by Disqus

POLECAMY W PORTALACH