Polityka lekowa? Trudniej o nią, gdy w centrali brakuje kadr

POLITYKA LEKOWA

Autor: Luiza Jakubiak/rynekaptek.pl   25-09-2009, 06:30

Kiedy w czerwcu br. z Departamentu Gospodarki Lekami NFZ odszedł dyrektor Rafał Zyśk, za powód podał problemy z systemem wynagradzania osób zatrudnionych w Funduszu. System nie pozwala na podwyższenie uposażenia i zatrzymanie w departamencie lekowym lekarzy najlepiej znających zasady HTA (oceny technologii medycznych).

Jeden pracownik jest oddelegowany do kontroli wewnętrznej i obecnie nie wiadomo czy wróci do DGL. Ponadto jest wakat dla naczelnika od programów i młodszego specjalisty.

Pracownicy DGL to lekarze (2), farmaceuci (2), informatycy, a także m.in. absolwenci zdrowia publicznego, zarządzania czy biotechnologii.

Potrzebne wsparacie

I w departamencie doświadczeni specjaliści są na wagę złota.

– W mojej ocenie na miano ekspertów zasługują cztery doświadczone osoby zajmujące się chemioterapią i programami oraz dwóch analityków. Na pewno departament wymaga wsparcia kadrowego. Potrzebowałabym przynajmniej jeszcze dwóch lekarzy, jednego prawnika. Chciałabym też mieć ludzi dedykowanych tylko kontroli. Przed nami coraz więcej trudnych zadań, m.in. rozwijanie kontroli – podsumowuje Barbara Wójcik-Klikiewicz, dyrektor DGL NFZ, mając nadzieję, że systematycznie jej zespół będzie się powiększał.

 A jak wygląda sytuacja kadrowa w Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia? Tego nie wiemy, bo resort zdrowia nie udzielił nam informacji, przynajmniej do momentu opublikowania tekstu.

Komercyjna konkurencja

Wszyscy natomiast zdają sobie sprawę, że odpływ kolejnych osób ze "zdrowotnych" urzędów centralnych, to poważna strata, a pozyskanie nowych i wartościowych pracowników nie jest łatwe. Z pracy w instytucjach publicznych odchodzą osoby po szkoleniach, doświadczone w zakresie ekonomiki i HTA. A to od nich zależy los budżetu płatnika, w tym prowadzenie efektywnej polityki lekowej, choćby poprzez dostarczanie arguementów do negocjacji z firmami farmaceutycznymi.

Ci specjaliści, którzy odchodzą, szybko znajdują atrakcyjne zatrudnienie na rynku komerycyjnym. To prowadzi do selekcji negatywnej. Dopóki będzie traktować się departamenty lekowe tak samo jak np. współpracy międzynarodowej (nie ujmując ich znaczenia), trzeba się z tym liczyć. Wydaje się, że nasi decydenci nie rozpoznają tego problemu.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

POLECAMY W PORTALACH