Czy strażak może zniszczyć aptekę rękami inspekcji farmaceutycznej?

KOMENTARZE I OPINIE

Autor: Mariusz Politowicz/ rynekaptek.pl   26-04-2018, 08:02

Czy strażak może zniszczyć aptekę rękami inspekcji farmaceutycznej? Przepis ten ma swe źródło w czasach, gdy państwowe były i hurtownie, i apteki, więc i Państwo finansowało ich działalność. Pora na zmiany, bo to już nie powróci (fot. archiwum)

Przypuszczalnie Czytelnik zastanawia się teraz, dlaczego w ogóle ktokolwiek, w tym strażak, chciałby to zrobić? Przecież apteki są potrzebne całej społeczności. Matki z dziećmi, osoby starsze i schorowane, emeryci – w zasadzie każdy potrzebuje apteki, by otrzymać niezbędne lekarstwa.

Nie zapominajmy o suplementach diety, które w powszechnej świadomości też funkcjonują jako leki, choć nimi nie są. Polacy uwielbiają myśleć, że się znają na leczeniu, więc także uwielbiają suplementy. Sklepy zwykłe lub internetowe nie zapewniają bezpieczeństwa takich produktów, więc gdzie nasi rodacy je kupią, jeśli nie w aptece? - zapytuje mgr farmacji Mariusz Politowicz, szef zespołu ds. dyżurów aptek ogólnodostępnych przy Naczelnej Radzie Aptekarskiej.

Z kolei kubki na mocz, testy ciążowe i prezerwatywy są najczęstszymi produktami kupowanymi na dyżurach aptecznych. Wynika z tego, że właśnie po to są dyżury. Gdyby nie powyższe produkty, prawie nikt by nie potrzebował nocnej i świątecznej pracy aptek. Oczywiście, mówiłby coś innego, ale trudno polemizować z powyższymi faktami. Zresztą 19 września 2017 r. podczas spotkania w Ministerstwie Zdrowia, przedstawicielka Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji jasno przedstawiła znikome (a czasem zerowe) obroty aptek dyżurnych. Im mniejsza miejscowość, im mniejsza apteka, tym dochody mniejsze. Twarde dane przemawiają do wyobraźni.

W każdym razie wszystkim powinno zależeć na istnieniu aptek.

Problem w tym, że ani kubki na mocz, ani leki z urzędową ceną i minimalną, oderwaną od wartości ekonomicznej, także urzędową marżą (poprawnie: narzutem), nie zapewniają dochodowości umożliwiającej zatrudnienie kolejnego farmaceuty. Dlaczego on miałby zechcieć dyżurować, by za darmo lub za grosze wykonywać pracę nie mającą realnego uzasadnienia? Potencjalni nocni i świąteczni nabywcy zawsze będą twierdzić inaczej. Będą argumentować, że dziecko z wysoką temperaturą nie może czekać do rana, by mu podać lek przeciwgorączkowy i/lub antybiotyk. Gdyby wydarzyło się coś nagłego, gdzie oni kupią leki?

comments powered by Disqus

POLECAMY W PORTALACH